sobota, 28 września 2013

rozdział 8 - O boże co za słodziak

...oczami Hary'ego....
Wyszła trzaskając przy tym drzwiami. Pierwszy dzień, a ja już daję sobą pomiatać. Tak dalej być nie może. Wybrałem jej numer i odebrała.
-Harry debilu nie dzwoń po usłyszeniu zostaw wiadomość piiiiiiip.-Gdy to powiedziała zaśmiała się i potem się rozłączyła. Słyszałem jeszcze jakiegoś chłopaka. Czułem się zazdrosny...
...oczami Angeli...
Doszłam do domu Domiego. Zapukałam i po chwili otworzył.
-An co ty tu robisz?-zapytał
-A tak chciałam cię odwiedzić. Chyba nie przeszkadzam?
-Nie no co ty.
-Poczekaj ktoś do nie dzwoni.-wyciągnęłam telefon z kieszeni i zobaczyłam że dzwoni Matoł.
Odebrałam i powiedziałam:
-Harry debilu nie dzwoń po usłyszeniu zostaw wiadomość piiiiiiip - powiedziałam to i zanim się rozłączyłam wybuchnęliśmy z Domenico śmiechem.
-Ładnie z tego wybrnęłaś. Choć pooglądamy coś w telewizjii.
-Ok.
Oglądaliśmy tak i śmialiśmy, a nawet graliśmy w butelkę. Domi musiał ściągnąć koszulę zresztą tak jak ja no ale co z tego bo miałam na sobie jeszcze bokserkę, przecież nie jestem taka głupia. Spędziliśmy ze sobą cały dzień jak za starych czasów, aż wybiła 23.00. Jednak nie obchodziło mnie to, przecież i tak na pewno Harry się o mnie nie martwił. Nagle usłyszeliśmy dzwonek. Domenico poszedł otworzyć.
...oczami Harry'ego...
Była już 23.00. Zaczynałem się o nią martwić. Nie zastanawiając się nawet poszedłem do jej kuzyna. Wiedziałem gdzie mieszka bo podał mi adres jakby coś się działo z An. Szedłem przez park rozmyślając co jak jej u niego nie będzie. Gdy doszedłem do jego mieszkania zadzwoniłem na dzwonek. Po chwili otworzył mi jej kuzyn, był bez koszulki. Czułem się jakbym chciał mu przywalić ale się powstrzymałem.
-Tak co tu chciałeś.
-Jest może u ciebie An??-zapytałem, a po chwili doszedł do mnie jej głos.
-Domi choć zaraz się zaczyna kreskówka z naszego dzieciństwa. Choć bo mi tu nudno samej!!!!-zawołała
-Zaraz idę czekaj tam!!-odpowiedział jej.
-Choć bo się tam kurwa sama pofatyguje i cię tu siłą zaciągnę!!!-zawołał na niego tyle że głośniej.
-Nie odważysz się droga kuzynko.-zadrwił z niej, a wiedziałem że ona tego nie lubi. Po chwili zobaczyłem ją.
-A jednak się odważyłam, a teraz choć bo mi się tam nudzi-jej głos gdy on z niej drwił był inny taki miły. Po chwili dodała zła,-Co ty tu robisz? Nie masz swojego życia?!
-Mam ale się o ciebie martwiłem, a teraz choć.- pociągnąłem ją na dwór nawet nie patrząc że nie miała bluzki, tylko samą bokserkę.
-No czekaj muszę bluzkę i kurtkę założyć. Zimno mi będzie.
-No dobra to idź.- gdy poszła powiedziałem do jej kuzyna-Ej co się tu działo??
-A co cię to obchodzi?!-powiedział zdziwiony.
-Dużo bo ja ją kocham.- powiedziałem to lecz nawet nie zauważyłem że ona stoi za nim i patrzy na mnie tym swoim wzrokiem który jakby zabijał to bym już nie żył.
-KURWA!!!! Domi trzymaj mnie bo mu coś zrobię!!!!!!!- powiedziała po czym chciała się na mnie rzucić ale jej kuzyn ją powstrzymał
-Ej spokojnie An.
-Jak mam być spokojna?!! Wypierdala stąd Harry bo ci coś jeszcze zrobię!!!
-Ale... - nie dokończyłem bo mi przerwała
-No już spieprzaj!! Nie wyraziłam się jasno?!
-Dobra już idę- powiedziałem po czym z niechęcią stamtąd poszedłem. Szedłem powolnym krokiem myśląc dlaczego tak zareagowała. Gdy doszedłem do domu umyłem się i poszedłem spać. Jednak nie mogłem zasnąć. Wyciągnąłem z barku wódkę i upiłem się...
...oczami Angeli....
Chwile potem poszłam. Szłam sobie dłuższą drogą gdy nagle ktoś się do mnie dołączył.
-Przepraszam coś się stało?-zapytałam.
-Nie dlaczego tak tylko chciałem dotrzymać ci towarzystwa. Uważam że tak piękne dziewczyny nie powinny chodzić same.
-Dzięki, a tak w ogóle jestem Angelika ale wole jak mówią do mnie An lub
Angela.
-Miło mi cię poznać An jestem Julian. Mogę mieć ten zaszczyt i odprowadzić cię tam gdzie idziesz? - zapytał.
-Jasne. Akurat idę do domu więc chodź.
Szliśmy rozmawiając i śmiejąc się. Przy nim zapomniałam o incydencie z Harrym. Nawet nie wiem kiedy doszliśmy do mojego domu.
-Dzięki za dotrzymanie towarzystwa.-powiedziałam miłym głosem
-Nie ma sprawy. Może dasz mi swój numer to się zdzwonimy.
-Jasne masz- podałam mu swój numer.
Weszłam do domu szczęśliwa. Lubiłam Juliana, był spoko. Poszłam do pokoju,wyciągnęłam piżamkę i poszłam się umyć. Płukałam się ciepłą wodą. Nie zamykałam się bo myślałam że Harry już śpi...Jednak myliłam się nagle gdy skończyłam się myć i wyszłam oplatając się ręcznikiem drzwi się otworzyły i zobaczyłam w nich Harry'ego. Nie wiem czy mi się wydaję ale był pijany.
-O An ale sexi wyglądasz.-powiedział poruszając przy tym brwiami.
-Spierdalaj stąd Styles. -powiedziałam spokojnie. Nie chciałam na niego krzyczeć nie miałam już sily.
-Wyjdę jeśli pokarzesz mi co tam chowasz pod tym ręcznikiem-przybliżył się niebezpiecznie blisko.
-Nie pozostawiasz mi wyboru. - powiedziałam po czym z całej siły kopnęłam w jego krocze, że aż prawie ręcznik mi spadł.
-Pojebało cię!!-krzykną zwijając się  z bólu.
-Teraz wyjdziesz po dobroci ci mam ci jeszcze raz kopnąć?-powiedziałam spokojnie
-Suka -powiedział po czym wstał i wyszedł. Szybko ubrałam się w moją piżamkę http://stylistki.pl/pizamka-215346/ i poszłam spać.
...rano...
Obudziłam się o 10.00. Wstałam z łóżka i poszłam się ubrać. Ubrałam się w to http://m.ocdn.eu/_m/8e1ef4ca5fee32b43e1b1dd4fd22ad2a,62,37.jpg  i zeszłam na dół.
-Cześć-powiedziałam oschle.
-Hej - powiedział i odsuną się jak najdalej ode mnie, a ja tylko się zaśmiałam chytrze.
Gdy sobie jadłam kanapki z nutellą usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Kurwa nie dadzą ludziom zjeść w spokoju.
Poszłam otworzyć i ujrzałam w nich wielki bukiet róż.
Uśmiechnęłam się i zabrałam je do domu. Gdy zobaczyłam liścik zaczęłam go czytać pół głosem.
Dziękuje ci za wczorajszy mile spędzony spacer. Mam nadzieję że się jeszcze zobaczymy.
                                                       Twój Julian xx.
-O boże co za słodziak.-powiedziałam na głos. Harry dziwnie się na mnie spojrzał ale nie zwracałam na niego uwagi. Chwile potem zadzwonił mój telefon. Uśmiechnęłam się gdy zobaczyłam że Julian dzwoni.
-Hej słodziaku.
-Hej co za miłe powitanie prezent się podobał?
-Boże kwiaty są śliczne dziękuje.
-To co może spotkamy się dzisiaj o 18.00 w parku.
-No jasne z tobą zawszę i wszędzie.
-To bądź gotowa przyjadę po ciebie.
-Ok pa czekam.
-Pa
Rozłączył się. Ja ie zwracając uwagi na Harry'ego usiadłam na kanapie i kończyłam kanapki co chwila się uśmiechając. Gdy zjadłam pogadałam na chwilę z Liamem na skype, zjadłam obiad, pooglądałam telewizję i nim się spostrzegłam wybiła 17.00. Szybkim krokiem poszłam do pokoju. ubrałam się w tohttp://www.zeberka.pl/img_users/1232715627.JPG, włosy uczesałam takhttp://fryzurki.blox.pl/resource/P1050969.JPG i zrobiłam lekki makijaż oczu który wyglądał takhttp://i.snobka.pl/sn31/417c926f0023d60f4d540bbc. Zeszłam na dół i po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam Juliana.
-Idziemy?-zapytał
-Oczywiście.-odpowiedziałam mu.
Szliśmy przez park i nagle Julian się zatrzymał.
-Czemu stanęliśmy? - zapytałam lekko zdziwiona
-Bo muszę coś jeszcze zrobić-odpowiedział po czym zakrył mi oczy ręką i gdzieś prowadził.
-Julian gdzie idziemy?
-Zobaczysz.
-Ok ufam ci.
-Cieszę się.
Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam piknik. Ale nie taki zwykły piknik to był piknik przy świecach.
-WOW Julian to wspaniałe. Dziękuje.
-Starałem się a teraz zapraszam panią do stołu.
Zjedliśmy uroczą kolację i wolnym krokiem zmierzaliśmy do domu. Nagle zobaczyłam Harry'ego z kwiatami w ręku.
-Droga Angeliko teraz porywam cię ja. - nie wiedziałam co powiedzieć. Nagle spojrzałam na Juliana, a on tylko uśmiechnął się do Harry'ego oddając moją rękę jemu.
-Proszę to dla ciebie.-podał mi kwiaty i pocałował w policzek. - Idziemy?-zapytał po chwili.
-Yhy-nie mogłam nic innego z siebie wyciągnąć był taki inny taki.... uroczy?Nagle złapał moją rękę i poszliśmy wolnym krokiem w nie znanym mi kierunku...





_________________________________________________________________________________


Tak właśnie wygląda Julian. Podoba wam się piszcie w komentarzach.









piątek, 27 września 2013

rozdział 7 - CO KURWA!!!! Że ja mam z nim zostać chyba po moim trupie.

Płakałam i płakałam jakieś 3 godziny, a Zayn ciągle przy mnie czuwał. Lecz w końcu przerwał ciszę.
-An już nie płacz. Nie mogę patrzeć jak wylewasz łzy.
-Dlaczego to robisz?- spytałam ocierając ostatnią łzę.
-Ale co???-zapytał ze zdziwieniem.
-No bo ty się mną tak przejmujesz i pocieszasz mnie, a ja byłam taka dla ciebie nie miła.-odpowiedziałam mu.
-Bo nie lubię gdy jesteś smutna. - powiedział, a za chwilę dodał ciszej - i zależy mi na tobie.
Zrobiłam wielkie oczy. Że co on mi powiedział, że mu na mnie zależy. Boże pomóż mi i wybaw jego duszę z tego głupiego wyznania.
-Zayn przykro mi ale ja nie chcę się w nic angażować. Nawet nie wiem czy cię lubię ale doceniam to co dla mnie robisz.
-No tak, a czego mogłem się po tobie spodziewać.-powiedział i wyszedł trzaskając drzwiami. Ja natomiast stałam i patrzyłam w jeden punkt na ścianie.
Nie mogłam w to uwierzyć. Zeszłam na dół i zobaczyłam Harry'ego i Louisa. Gdy Lou na mnie spojrzał szybko przełknęłam ślinę. Przeszłam obok nich nie odzywając się do nich nawet usiadłam na kanapie i słuchałam muzyki. Mimo że, słuchałam przez słuchawki na fulla i tak słyszałam ich rozmowę.
-Harry, co się jej stało? Jakoś inaczej się zachowuje. Nawet nam nie docina?-zapytał Lou, Hary'ego.
-To długa historia, potem ci ją opowiem.
-Ale ja chcę teraz.-powiedział ze złością Louis.
-To się jej sam zapytaj!-podniósł głos Harry.
-Ty naprawdę nic nie pamiętasz????!!!!- Wydarłam się na Louis'a.
-No nie może mi łaskawie przypomnisz co ci takiego zrobiłem!!!-Lou nie wytrzymał i wydarł się na mnie.
-Powiem ci tylko tyle. Jeśli chcesz się ze mną kłócić to w stanie normalnym i nie rzucaj mną jakbym była jakąś bezwartościową rzeczą albo czymś innym, bo ja sobie na to nie pozwolę!!!!!
-O co ci znowu chodzi!?-zapytał zdziwiony a zarazem wkurwiony.
-Ty się idź leć i kup sobie coś na pamięć.
Pobiegłam szybko na górę i przebrałam się w to https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRpaBtNzSmGqeHJKyzLuivoJ6Aa7ZSyLx9KeLbSJwAM-hz9cw7g .
Nagle zawołał mnie Liam, który gdzieś mi znikną po tym jak wyszedł z mojego pokoju. Zeszłam na dół.
-Musimy pogadać siostrzyczko. A poza tym ładnie wyglądasz.-powiedział mi.
-Och dzięki. O czym musimy pogadać i dlaczego muszą być przy tym wszyscy a nie tylko ja i ty???
-Bo to jest związane z wszystkimi. A więc słuchaj. Jedziemy na tydzień do Szwecji bo musimy coś załatwić...
-Oł yea mam wolną chatę beby.-przerwałam mu.
-Daj mi skończyć.
-No dobrze kończ, ale i tak nic nie zepsuje mi humorku.
-No więc my jedziemy a ty zostajesz w domu... z Harrym. - skończył.
-CO KURWA!!!! Że ja mam z nim zostać chyba po moim trupie. Już prędzej pójdę grzebać po śmieciach niż spędzić tydzień z nim sam na sam pod jednym dachem.
-Mnie to nie obchodzi wylatujemy jutro, a ty masz się słuchać Harry'ego
-Ale...
-Nie ma żadnego ale. Nie chcę słuchać już żadnego słowa sprzeciwu jasne?1
-Dobra więc powiem dwa: NIENAWIDZĘ WAS!!!!!!!-rozpłakałam się i pobiegłam na górę, słysząc ostatnie słowa Liama.
-An poczekaj ja nie chciałem...-reszty nie słyszałam bo trzasnęłam drzwiami i zamknęłam się w pokoju.
Zaczęłam ryczeć nawet nie wiem kiedy zasnęłam i to jeszcze w ubraniu.
...rano...
Obudziłam się o 10.00. Zwlekłam się z łóżka i ubrałam to http://img.zszywka.pl/0/0116/w_9883/moda-damska/zestaw-ubran-na-jesien-.jpg (na razie bez kurtki) i wyszłam z pokoju.
-Nie ładnie tak nawet się z bratem nie pożegnałaś. - powiedział ten idiota nawet na mnie nie patrząc.
-Odwal się!! Nie mam siły się teraz z tobą kłócić. WYCHODZĘ!!!! - krzyknęłam gdy byłam już przy drzwiach i ubierałam kurtkę (przedstawioną na zdjęciu poprzednim.).
-Ale jak to, gdzie? - zapytał stojąc przy mnie.
-Gówno cię to obchodzi. - powiedziałam patrząc na niego. - NARA! -krzyknęłam i wyszłam trzaskając przy tym drzwiami.....





__________________________________________________________________________________Dzięki za czytanie i proszę o udostępnianie tego bloga innym....
KOCHAM WAS /ALEX

wtorek, 24 września 2013

rozdział 6 - I ty też.. Won stąd albo sama wam pomogę

...oczami Harry'ego...
w tym samym czasie.
Popłakałem się. Nie wiem dlaczego. Gdy wyszła z mojego pokoju, zrobiło mi się żal. Nie chciałem żeby wychodziła. Czułem się przy niej tak swobodnie. Musiałem udawać, że jej nie lubię, ale było mi ciężko.
Wyszedłem z pokoju z zaczerwienionymi oczami. Postanowiłem udać się do łazienki. Zapukałem do łazienki i usłyszałem znajomy niewinny głosik.
-Zaraz wychodzę - usłyszałem po czym zobaczyłem w drzwiach An.
-Oooo czyżby nasz Harry się popłakał.-powiedziała tym swoim słodkim głosikiem.- Nie płacz tyle bo ci się tuż rozmyje. - poklepała mnie po policzku a ja stałam jak wryty.
...oczami Angeliki...
Wyszłam z łazienki i zobaczyłam Harry'ego. Oczywiście nie obyło się bez docinek z mojej strony. Weszłam do pokoju i zobaczyłam tam całą szóstkę osób (w tym Domiego i Harrego)
-Ale jak ty tu, a przed chwilą byłeś tam i- pytałam wymachując rękami.
-Czary kochanie, czary - powiedział
-A tobie co tak wesoło? Przed chwilą płakałeś?- zapytałam się go
-Nie płakałem kochanie. - podszedł do mnie - tylko kroiłem cebulę.
-Jasne. A teraz słuchaj. Jeśli jeszcze raz powiesz do mnie kochanie to nie będziesz miał czym robić dzieci.
-A tobie co się stało idiotko.
Wtedy się wkurwiłam.
-WYPIERDALAJ z mojego pokoju, ale to już!!!!!- wrzasnęłam na niego.
-Co ty od niego chcesz !?- zapytał ze złością w głosie Lou.
-I ty też.. Won stąd albo sama wam pomogę.
-Ej no weź. Chcieliśmy z tobą posiedzieć, a ty wyrzucasz dwóch naszych kumpli. Wierz ty co. - powiedział z powagą Zayn.
-O i widzę, że też już wychodzicie. Nawet nie wiecie jak się cieszę. - powiedziałam z sarkazmem.- Domi spotkamy się potem ok?
-Jasne. - gdy powiedział wszyscy wyszli oczywiście bez Stylesa i Tomlinsona.
-A wy co kurwa czekacie na specjalne zaproszenie!? No już wynoście się!!!- wrzasnęła na nich i wtedy Lou do niej podszedł
-Licz się ze słowami gówniaro - tedy Lou podszedł do mnie  i przycisną mnie do ściany.
-To może ja już pójdę - powiedział Hazza i natychmiast wyszedł, a ja stałam i z przerażeniem patrzyłam na Lou.
-A teraz powtórz to co powiedziałaś przed chwilą - zamarłam nie umiałam odpowiedzieć mu na jego kazanie. - O widzę, że zapomniałaś. - i kiedy on chciał mnie uderzyć w policzek do pokoju wparował Zayn.
-Zostaw ją!!! - krzykną, a Lou puścił mnie. Momentalnie skuliłam się na podłogę płacząc.
-No i teraz widzisz że ze mną się nie zadziera!! - krzykną w moim kierunku Louis. Zayn usiadł koło mnie i przytulił a potem powiedział:
-Nie przejmuj się on normalnie taki nie jest.
-Normalnie czyli kiedy?
-Jak się nie... - i wtedy usłyszałam walenie do drzwi. Otworzyłam. Nie wiem czemu ale otworzyłam mu.
Wtedy on jakby nigdy nic rzucił mną na łóżko jak poduszką lub innym przedmiotem. Wtedy Zayn chciał podejść ale Louis go zatrzymał.
-Nie ruszaj się z miejsca albo jak to powiedziała moja koleżanka nie będziesz miał czym robić dzieci..- zamarłam. To ja tak powiedziałam. - Myślę że, się rozumiemy, a ty jeśli się dowiesz i mnie wsypiesz to już nie będziesz żyła.- i wtedy przypatrzyłam się w jego oczy. Nie były już takie same nie były szaroniebieskie tylko inne. Źrenice były większe, a ja się przeraziłam.
-Przepraszam i proszę wyjdź stąd.
Wtedy wstał i wyszedł, a ja zaczęłam płakać...








_________________________________________________________________________________
Dzięki za czytanie. Nie dodałabym go tak szybko bo miałam go dodać jutro no ale cóż niektóre osoby potrafią być takie uparte, że to się nie mieści w głowie.
PAMIĘTAJ!
czytasz=komentujesz

poniedziałek, 23 września 2013

Rozdział 5 - Że niby jak to?

Gdy weszłam do pokoju myślałam, że dostanę zawału. Wszędzie ale to wszędzie wlały się moje ubrania, w tym bielizna. Gdy przechodziłam przez pokój i rozglądałam się zobaczyłam czerwone, koronkowe stringi. Wzięłam je z obrzydzeniem do ręki i zaczęłam je dokładnie oglądać.
-I co podobają się wybrałem specjalnie dla ciebie. - powiedział z rozbawieniem w głosie.
-Styles ty niedorozwinięty seksualnie, idiotyczny dzieciaku coś ty mi tu narobił!!!-wybuchłam
-Czekaj jest tu jeszcze coś - schylił się a po chwili zakręcił na palcu czerwonym koronkowym, prawie przebijającym stanikiem.- Masz. Jak się przebierzesz to zawołaj - rzucił w moją stronę stanikiem
- Czekaj!!!-zawołałam na niego.
-Co czyżbyś chciała się w to przebrać przy mnie - powiedział to po czym oblizał swoje usta
-Nie tylko chciałabym ci powiedzieć jedną rzecz.-powiedziałam miłym głosem. A przynajmniej starałam sie.
-Słucham-odpowiedział mi
Podeszłam do niego i powiedziała mu tak
-Na jutro jesteś umówiony u seksuologa, a w bieliznę to sam się w nią przebierz ZBOCZEŃCU!!!- ostatnie słowo powiedziałam tak głośno, że reszta wbiegła do mojego pokoju, otwierając buzie ze zdziwieniem. W końcu jeden z nich raczył się odezwać
-Jacie co się tu stało. Jakieś tornado tu wparowało- powiedział Niall, a ja schowałam bieliznę za siebie żeby nikt jej nie zauważył, ale jednak nie udało się.
-Co tam tak chowasz pochwal się - powiedział Zayn i wtedy Harry zabrał głos
-No pokaż wszystkim co ode mnie dostałaś.
-Odwal się. Daj mi już święty spokój!!!! - wydarłam się na niego i wtedy Lou wyrwał mi z ręki bieliznę od Harry'ego
-U co my tu mamy - powiedział - Harry gdzie to kupiłeś??? Ja też chcę takie.
-Możesz je sobie wziąć ja ich nie chcę
-Oj nie, nie to prezent dla ciebie nie mogę sobie go przywłaszczyć - odezwał się
-Ej dobra to co się tu właściwie stało??
-Kurwa mam tego wszystkiego dosyć- wtedy wzięłam moją wielką walizkę i zaczęłam się pakować.
-Ej no coś ty An nie rób mi tego siostrzyczko. Nie opuszczaj mnie znowu.
-Że co kurwa?? To ja cię opuściłam?! Ty se jaja robisz?? to ty mnie opuściłeś a jedynym dla mnie wsparciem był Domi. I po tym wszystkim chcesz żebym tu została z wami? Chyba śnisz Liam.- mówiłam to z żalem i złością w oczach. Spakowałam się i wybiegłam z mojego pokoju.
-An poczekaj. Ej siostrzyczko. - wołał za mną Liaś
-Dobrze niech idzie nikt jej tu nie potrzebuje!-warkną Harry
-Odpierdol się ode mnie raz na zawsze!!! Co ja ci dupku zrobiłam co !! No powiedz a na zawsze zniknę z waszego życia-i nie czekając na jego odpowiedź otworzyłam drzwi.
Zastałam w nich Dmenico.
-Domi!!! - krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję - Co ty tu robisz, przecież miałeś przylecieć za tydzień?!-jeszcze raz rzuciłam mu się na szyję
-Ale przyjechałem wcześniej, nie cieszysz się?
No pewka, że się cieszę. Przecież to wspaniała wiadomość.
-No to fajnie. A po co ci ta walizka??
-Wyprowadzam się
-Że niby jak to????
- No tak to, mam już dość tego pojebanego Stylesa i reszty-powiedziałam to i nagle Harry odwrócił mnie do siebie mówiąc
-Jak ja jestem pojebany to ty jesteś sexsi.
-Zamknij się i nie mów tak do niej-odezwał się Domi- ona jest sexi tylko ty jesteś ślepy!!
-O i widzę Angeliko, że masz wybawiciela na białym koniu. Co już nie umież się sama odgryźć co??!! - zapytał drwiącym głosem
-Tego już za wiele - i w tedy Domenico podszedł do Harry'ego i z całej siły jebną mu w nos, że chyba się złamał, a ja patrzyłam ze strachem. Oczywiście Harry nie pozostawał mu dłużny i zaraz oddał. Wtedy ja zawołałam
-KURWA!!! No zróbcie coś bo się zaraz pobiją na śmierć.
Wtedy Lou i Zayn trzymali, Harry'ego a Liam i Niall, Domiego
Z mają małą pomocą zawlekliśmy ich do pokoi. Ja na polecenie Liama poszłam do Hary'ego. Weszłam do niego. Był nieźle wkurzony.
-Przepraszam to wszystko moja wina-wtedy spojrzał na mnie krzywo - Jeśli mam wyjść to nie ma problemu.
-Nie zostań, proszę - i właśnie wtedy pierwszy usłyszałam od niego słowo proszę. Nie powiem było to miłe.
-Mogę opatrzyć ci rany.
-Tak proszę.
Zabrałam się za opatrzenie jego ran. Nie miał ich wiele.
-AUĆ!!
-No nie ruszaj się.
Jesteś taka słodka jak jesteś poważna. - stwierdził
- Że co proszę. Przed chwilą mówiłeś,że nie jestem wam potrzebna a teraz stwierdzasz, że jestem słodka.
-Może udowodnię ci to w inny sposób.- wtedy nałożył na moich ustach delikatny pocałunek. Gdy przestał powiedziałam:
-Harry to było..-nie dał mi dokończyć
-Przepraszam.
-Jasne. Sory ale muszę to przemyśleć na spokojnie.
-Ok
Po czym wyszłam z jego pokoju i weszłam do łazienki. Starłam się plecami o drzwi i przyciągnęłam kolana do głowy
-Co to miało być...- pomyślałam sobie. Gdy tak sobie rozmyślałam ktoś zapukał do drzwi łazienki.
-Zaraz wychodzę-pozbierałam się i wyszłam.
Gdy stałam w drzwiach zobaczyłam Harry'ego z zaczerwionymi oczami. Czyżby płakał. Czyli taki ktoś jak on też ma uczucia. Ciekawe... - I znowu sobie pomyślałam...
                                                    CIĄG DALSZY NASTĄPI...





Dzięki za czytanie 5 rozdziału. /AN

rozdział 4 - Mało oryginalne Styles.

Obudziłam się o 10.00. Nie wiem jakim cudem ale zwlekłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Wyciągnęłam z garderoby taki strójhttp://i2.pinger.pl/pgr204/055e4e260026936751beae0c/8666cd139d.jpg ponieważ chociaż było lato Londyn nie należał do najcieplejszych miejsc w których chciałam przebywać, ale no cóż taka moja wola. Więc ubrałam się w to co sobie przyszykowałam, nałożyłam lekki makijaż, a włosy spięłam takhttp://www.img.likely.pl/photo/large/20120909/fryzura-do-szkoly-likely-pl-a7685b49.jpeg. Spięłam je tak ponieważ zawsze spinała mi ja tak moja mama.
Gdy się wyszykowałam zeszłam na dół wszyscy spali oprócz Liama.
-Ej może ich obudzimy- zaproponowałam-Ile to już można spać!
-Masz rację. To ja biorę Harry'ego i Niall'a, a ty weź Louis'a i Zayn'a. Zgoda??
-O nie. Z wielką przyjemnością obudziłabym Zayn'a ale wole budzić Harry'ego-powiedziałam
-Ok. Czyli wymiana.-powiedział trochę za strachem w głosie
-Nie bój się nikogo nie pobije-powiedziałam z uśmiechem. Poszłam najpierw obudzić Louis'a. Było trochę ciężko ale podołałam. Następny był Harry. Oj zemsta będzie słodka za ten pocałunek!!! - pomyślałam. Weszłam do niego do pokoju muszę przyznać,że był całkiem fajnie urządzony. Więc podeszłam do niego z markerem i bitą śmietaną. Na twarzy narysowałam mu wielkiego kutasa a obok niego polałam bitą śmietaną. Wyglądało jakby, nie nie mogę tego powiedzieć. To było po prostu zabawne. Gdy prostownica rozgrzała się do odpowiedniej temperatury (tak miałam też prostownicę), zaczęłam prostować mu włosy. To było trudne ale dałam radę. Gdy skończyłam moje dzieło popatrzyłam na nie z dumą. Pozbierałam dowody zbrodni i spoglądnęłam na niego jeszcze raz. Czegoś mi tu brakuje, Tylko czego? Tak już wiem!-pomyślałam. Zeszłam po cichutku do kuchni i wzięłam z zamrażalki cztery kostki lodu. Z powrotem weszłam do jego pokoju i położyłam mu kostki na kroczu. Szybko się rozpuściłam. Szybkim krokiem weszłam do kuchni a tam zastałam wszystkich no oczywiście bez Harry'ego ale to był szczegół.
-Coś taka wesoła-zapyta Naill
-Gdzie jest Harry - zapytał z powagą Liam- miałaś go obudzić-Wtedy wróciła mi powaga i odpowiedziałam
-Ciężko było mi go dobudzić ale mi się udało. Powiedział że zaraz przyjdzie.
Gdy to powiedziałam po pokoju Harry'ego rozległ się krzyk;
-KURWA!!! Co to ma być!!!???
I w pewny momencie wybuchnęłam śmiechem. Ale gdy zszedł na dół myślałam że, pęknę ze śmiechu wyglądał jak pacan. Najchętniej bym go do cyrku posłała nadawałby się idealnie. Chłopcy też zaczęli się hihrać.
-Nie śmiejcie się ze mnie!!!- rykną z całej siły i wtedy wszyscy ucichli, oczywiście oprócz mnie. J nadal się po cichu hihrałam- Więc to twoja sprawka!!!
-Co!!! To moja wina, że nie umiesz zdążyć do łazienki. Chyba że, to jest to co masz na twarzy?- droczyłam się z nim.-Jeśli tak to musisz opanować swojego przyjaciela.
Powiedziałam to z udawaną powagą.
-Licz się ze słowami ty mała ...-nie dokończył bo mu przerwałam
-Aha, czyli najpierw mnie całujesz, a teraz chcesz nazwać gówniarą!! Mało oryginalne Style's.
-Dość!!-nasze kłótnie przerwał krzyk mojego brata - Angela co się z tobą stało nigdy taka nie byłaś.
-Nie wiem. - odpowiedziałam mu.
-Za karę będziecie sami z Harrym sprzątać cały dom.
-Co a ja za co?!-zapytał się ze zdziwieniem Harry
-Harry jakby nie patrzeć to ty też się do tego przyczyniłeś. - odpowiedział mój kochany braciszek. Ja już postanowiłam siedzieć cicho bo wiedziałam, że Liam i tak postawi na swoim. - To zaczynacie o `12.00 bo w tedy nas nie ma. ZROZUMIANO?- zapytał
-Tak - odpowiedzieliśmy chórem z Harrym.
-Ciesze się a teraz idźcie do siebie. Pa
-Pa kochany braciszku- odpowiedziałam z sarkazmem i wtedy Harry pierwszy raz zaśmiał się z mojego żartu
-Ej tylko bez sarkazmów mi tu zgoda?- zapytał
-Nie! - odpowiedziałam ze śmiechem pokazując mu język na co on się zaśmiał.
Gdy weszłam do pokoju to co tam zastałam dobiło mnie...







I MAMY ROZDZIAŁ 4. MAM NADZIEJĘ ŻE SIĘ PODOBAŁ.

niedziela, 22 września 2013

rozdział 3 - Lok odrośnie, a twoje słowa wciąż bolą

...oczami Domenico...
To co zobaczyłem dobiło mnie. Dom był w kompletnym bałaganie. Wszystko łącznie z meblami było porozrzucane. Jakim cudem mnie to nie obudziło... - pomyślałem.Na stoliku widniała tylko kartka na której pisało:
Lepiej uciekaj gdzie pieprz rośnie, chyba że chcesz aby coś stało się tobie i twojej kochanej kuzynce An. Myślę że, nie. Nikomu o tym nie mów, nie znasz mnie i nigdy nie poznasz...
Usiadłem na łóżku roztrzęsiony tym co się stało gdy doszło do mnie to, że muszę uciekać. Zamówiłem bilet do Sherped's Bush. Najbliższy cztery godziny. Szybko spakowałem najpotrzebniejsze rzeczy do walizki. Nie zawiadomiłem An, że przyjeżdżam wcześniej. Chciałem zrobić jej niespodziankę. Tak więc spakowałem się, kupiłem bilet przez internet i zbierałem się do wyjścia bo prze de mną długa droga. 
...w tym samym czasie oczami Angeliki...
Liam wołał mnie na kolację. Nie chciało mi się zejść i jeść w ich towarzystwie ale to by było nie grzeczne z mojej strony więc zeszłam. Zobaczyłam ich wszystkich przy stole i sztucznie się uśmiechnęłam. Po czym powiedziałam:
-Hej kto gotował bo nie chciałabym się otruć- czujecie ten sarkazm. Liaś mi odpowiedział:
-Nie martw się siostrzyczko ja gotowałem. - powiedział z uśmiechem który odwzajemniłam. Usiadłam przy stole i zobaczyłam nałożone dla mnie danie. Było to spaghetti z sosem pomidorowym. Wyglądało smacznie. Jeszcze raz popatrzyłam na stół. 
-Jedz bo ci wystygnie- powiedział Lou
-Tak już jem ale czegoś mi tu brakuje.-odpowiedziałam mu
- A mianowicie czego?-zapytał Zayn
-Mojego kubka, który dostałam od Domenico na urodziny. Jak zauważyłam wszyscy macie swoje ulubione kubki, a ja zostałam przy tej durnej filiżance. Wiecie coś na ten temat?-Zapytałam ze złością i spojrzałam wrogo na Harry'ego, który o mało co nie pękł za śmiechu.
-Więc to ty?!- zwróciłam się do niego prawie wybuchając
-Co ja?- zapytał z dziwną miną
-Co zrobiłeś z moim kubkiem? Gadaj- reszta przysłuchiwała się naszej głośnej wymianie zdań z powagą i strachem, że w końcu się pobijemy .
-Chodzi ci o ten- podniósł mój rozbity kubek z dziwnym uśmiechem. A ja powiedziałam ze złością i łzami w oczach
-Ty debilu czy ty jesteś normalny. Sory przecież wszyscy wiemy że jesteś nienormalny, ale żeby niszczyć komuś pamiątką po kimś dla niego ważnym, to trzeba być dupkiem bez uczuć. Jak cię rodzice wychowali-bezmyślnie palnęłam ostatnie ale po chwili byłam z niego dumna.
-Gdybyś nie obcięła mi loka nie rozbiłbym twojego kubka- powiedział z dumą
-Jakbyś nie nazwał mnie gówniarą to bym ci tego zasranego loka nie obcięła. Lok odrośnie, a twoje słowa wciąż bolą. To, że jestem od ciebie młodsza nie znaczy, że możesz mnie tak nazywać!!!-odpowiedziałam ze złością po czym dodałam- To bolało wiesz i to bardzo- to powiedziałam nieco milej ale tylko trochę
-Przepraszam po prostu mnie zdenerwowałaś tym krzyknięciem do ucha- powiedział ze skruchą, a ja się nieco wzruszyłam- To co zgoda?- zapytał słodką miną
-Chyba żartujesz, nie po tym co mi zrobiłeś. Nie po tym jak bez uczuciowo rozbiłeś mój kochany kubek.-odpowiedziałam mu ze zdziwieniem.
-Zaintrygowała mnie twoja odpowiedź- powiedział po czym się do mnie zbliżył
-O co ci chodzi?-powiedziałam z dziwną miną. Po moich słowach zbliżył usta do mojego ucha i powiedział.
-Proszę wybacz mi. Odkupię ci taki sam tylko mi wybacz.-gdy to powiedział cmokną moją szyję i cofną się ale tylko trochę,że dystans między nami był na jakieś 5 cm
-Nie łudź się bo ci nie wybaczę, a kubek i tak musisz odkupić- powiedziałam już milej
-Nawet teraz-powiedział po czym złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Sama się sobie dziwie ale oddawałam pocałunek. Dopiero kiedy wsuną mi jego język  do gardła ocknęłam się, odepchnęłam na niecały centymetr, ale jego usta nadal dotykały moich. Wtedy się nieźle wkurwiłam i kopnęłam z całej siły kolanem w jego krocze. Zwijał się z bólu po czym dodał komentarz do mojego zachowania.
-Czyś ty zwariowała!!!-rykną na mnie po czym dodał- To ja cię tu ładnie przepraszam a ty kopiesz mnie w krocze!!! Ładnie to tak?!
-No ładnie! A czy to ładnie całować dziewczynę która tego nie chcę??NO ODPOWIEDZ!!!-ryknęłam na niego tak głośno, że reszta aż zatkała uszy
-Myślałem że, tego chcesz- odpowiedział ze smutną miną
-To nie myśl!!!!!. Juro chcę widzieć nowy kubek! KAPISHI!!
-Tak-odpowiedział tak cicho, że prawie go nie słyszałam
-Co mówiłeś!-głośno powiedziałam, ale nie rykłam
-TAK/!!!!- tym razem to on rykną- kapuje
-Cieszę się. A teraz nie drzyj się tak bo wszyscy ogłuchniemy.-powiedziałam z triumfalnym uśmieszkiem po czym poklepałam bo po policzku widząc w nim zmieszanie
-Ale..-nie dałam mu skończyć bo wyszłam z salonu i weszłam  po schodach wchodząc do mojego pokoju. Umyłam się i położyłam się spać
-No pierwszy dzień nie był taki zły zobaczymy co czas przyniesie- pomyślałam po czym zamknęłam powieki i zasnęłam...







I jest rozdział trzeci czekam na komentarze.

sobota, 21 września 2013

Rozdział 2. - To chyba twoje?

...oczami Domenico....
I odleciała... Nie odpisałem jej na SMS-a. Nie mogłem tego zrobić. Tak bardzo mi jej brakuje, przecież była dla mnie jak siostra.
Wracałem samochodem z Warszawy do mojego mieszkania, w Kłodzku. Trasa była nudząca, zwłaszcza, kiedy nie mogło rozweselić mnie gdakanie mojej kuzynki słowami daleko jeszcze?. Gdy przejeżdżałem przez Łódź dostałem SMS od An.
Już doleciałam. Bardzo cieszę się, że zamieszkam z Liasiem, ale nie cieszę że zamieszkam z nimi. Przecież wiesz, że ich nie lubię.
Odpisałem jej szybko:
Dobrze wiem An. Nie przejmuj się nimi, po prostu bądź sobą. Jeśli ci się coś stanie, pamiętaj, zabiję tego, kto ci to zrobił.
...oczami Angeli...
Dostałam odpowiedź. Szybko napisałam mu, żeby jak dojedzie, był na Skype. Nagle ktoś zawołał, że wysiadamy. Od razu rozpoznałam ten ohydny głos. Był to Louis. Gdy wysiadłam z samochodu, ujrzałam piękną willę http://www.tapeta-willa-palmy-basen.na-pulpit.com/zdjecia/willa-palmy-basen.jpeg . Moja  mina była bezcenna.
-An. Zamknij buzię, bo ci mucha wpadnie.-usłyszałam chichoty. Szybko się odwróciłam i chłodnym głosem powiedziałam
-A wy co się tak cieszycie???!-zamarli, gdy to powiedziałam. Widok ich twarzy mogłabym sobie odtwarzać 24/7 lecz zdałam sobie sprawę, że trzeba wejść do domu. Gdy weszłam, przedpokój był mały, ale przewiewny. Kuchnia wyglądała tak:http://img.projektoskop.pl/044willa5.jpg, a obok niej znajdował się salon (na zdjęciu można go dojrzeć). Liam powiedział:
-Harry zaprowadzi cię do twojego pokoju- moja mina wskazywała WTF? albo Za jakie grzechy? Harry tylko lekko się uśmiechnął. Weszliśmy na górę i otworzył mi drzwi do mojego pokoju. Był piękny. Miał łososiowe ściany, wielkie łóżko i wyjście na taras. Jednak nie było w nim szafy. Trochę się zdziwiłam. Wtedy Harry uświadomił mi, że wejście do mojej garderoby znajduje się po drugiej stronie od drzwi mojego pokoju.
-OK - powiedziałam i popatrzyłam na niego wzrokiem żeby już wyszedł. Jednak on nie skapnął się On jest jakiś nie kumaty??? Pomyślałam. Wtedy on powiedział
-Fajnie, że ci się podoba. - po czym położył się na moim łóżku i spoglądał na mnie z dziwną miną. Wtedy ja podeszłam i położyłam się koło niego. Po czym szepnęłam do jego ucha:
-Sory ale musisz już WYJŚĆ!!!! - ostatnie słowo powiedziałam tak głośno, że prawie zleciał z mojego łóżka, a ja popatrzyłam na niego z wrogą miną. Harry odwrócił się na pięcie i wyszedł. Gdy  rozpakowałam potrzebne rzeczy, wyszłam z pokoju i usłyszałam jak Harry mówi do Liama":
-Stary, twoja siostra jest jakaś stuknięta!- ja tylko wsłuchiwałam się w jego słowa z obrzydzeniem
-O co ci chodzi? - spytał mój kochany braciszek.
-O to, że prawie ogłuchłem przez nią na jedno ucho! 
Liam mnie wtedy zauważył i powiedział:
-Czy to prawda An?
-Nie musiałabym się wydzierać, gdyby od razu wyszedł, a nie kładł się na moje łóżko, nie wiem w jakim celu nie chcę wiedzieć- odpowiedziałam groźnie,. Wtedy Harry krzyknął na mnie:
- To po co patrzyłaś na mnie takim wzrokiem!!!!
- Po to żebyś wyszedł debilu!!!!!!!!!
-Ja nie jestem debilem gówniaro- gdy to powiedział od razu się we mnie zagotowało. Mimo że byłam od niego młodsza nie powinien mnie tak nazywać. Szybkim krokiem do niego podeszłam, zabierając z blatu ostre nożyczki. Podeszłam do niego miał zamknięte oczy, nie wiem dlaczego ale skorzystałam z okazji. Chwyciłam jeden z jego loków i szybkim ruchem odcięłam go. Gdy tylko usłyszał ciach otworzył oczy, powiedziałam:
-To chyba twoje - podałam mu jego lok, dając mu do zrozumienia, że mnie nie nazywa się gówniarą. Odwróciłam się na pięcie i odeszłam do pokoju. Gdy otworzyłam drzwi, na moim łóżku siedział Louis. Wstał i powiedział:
-Podoba ci się pokój? - 
- Tak jest całkiem ładny. A teraz wyjść, chyba że chcesz, abym zrobiła ci to, co zrobiłam Harry'emu.- spojrzał na mnie z dziwną miną, a ja kontynuowałam - NIE cieszę się, a teraz wyjdź.- wyszedł, a ja otworzyłam mój laptop i weszłam na Skype. Zauważyłam, że Domenico jest dostępny. Więc zadxzwoniłam do niego. Szybko odebrał
... Oczami Domenico...
Kiedy już wróciłem do Kłodzka, odpaliłem kompa i włączyłem Skype. Musiałem troszkę poczekać aż się zaloguję. Nagle zadzwoniła do mnie Angela. Wyglądała na ostro wkużoną:
- Cześć An. Cio sie stało? - zapytałem
- A nic. Wkużają mnie te pedały, a najbardziej Harry. Szkoda że nie ma cię teraz ze mną.
- Że niby jak to! Dlaczego?
- Harry nazwał mnie gówniarą, a wiesz jak nie lubię, jak mnie ktoś tak nazywa  
- Oj to ma gościu przesrane - odpowiedziałem ze złością na twarzy.
- Masz rację. Obcięłam mu jednego loka. Wyobraź sobie jego minę, kiedy mu go podałam.-powiedziała z rozbawieniem'
- Ha! Jego mina musiała być zabawna- powiedziałem ze śmiechem. Rozmawialiśmy jeszcze długo, gdy nagle Liam wezwał ją na kolację. Wtedy się rozłączyła, mówiąc, że będzie jutro. Poszedłem zamówić pizzę. I studiowałem angielski. Zasnąłem. Miałem dość ciekawą wizję, gdzie ja wraz z Harrym byliśmy na ringu bokserskim. Rano obudziłem się i nie mogłem uwierzyć w to co zobaczyłem....







Koniec rozdziału drugiego. Proszę zostawiać komentarze.

piątek, 20 września 2013

rozdział 1 - Gotowa?

ROZDZIAŁ PIERWSZY.
....dzień przed wyjazdem....
            oczami Angeli
10.00. Nagle do moich uszu doszedł dźwięk mojego telefonu. Poszłam odebrać. Popatrzyłam na wyświetlacz Domenico dzwoni i uśmiechnęłam się. Nawet nie minęło 5 sekund a ja już odebrałam
-Hejka An- tak właśnie nazywał mnie mój kuzyn
-No hej Domi
-Słuchaj bo skoro jutro wylatujesz to spędźmy ten dzień razem tak we dwoje 
-Jasne to świetny pomysł. To gdzie i o której się spotkamy?
-Myślałem żeby spotkać się o 13.00 w parku
- Jasne to już lecę się przygotować papatki.
-No pa.
Już nie mogłam się doczekać ostatniego mile spędzonego popołudnia z Domim. Zjadłam właśnie śniadanie i zaczęłam się przygotowywać. Postanowiłam ubrać się tak http://m.ocdn.eu/_m/7ead83e1a9743533bb795b8b9bb60e05,62,37.jpg ponieważ zapowiadało się na ciepłe popołudnie. Zostawiłam włosy rozpuszczone. Jeszcze tylko leciutki makijaż i byłam gotowa. Gdy się spostrzegłam była już 12.30. Szybko zamknęłam dom i udałam się do parku. Gdy nagle zobaczyłam Domenica zaczęłam szybko do niego podbiegać, a on tylko jak mnie zobaczył zaczął się do mnie szczerzyć.
-Hej Domi-przywitałam się
-Hej An wyglądasz wow!- i tak oto przywitał mnie mój drogi kuzyn.
-Przestań bo się jeszcze zarumienię. Idziemy?
-Tak, tak idziemy- i poszliśmy
Najpierw udaliśmy się do kina na świetną komedię. Uśmiałam się jak nigdy. Tylko jego towarzystwo przyprawiało mnie o uśmiech. Nawet mój brat od śmierci rodziców nie wywołał u mnie uśmiechu. Gdy skończył się film poszliśmy do Wesołego Miasteczka. Gdy po wyjściu z wesołego chodziliśmy przez par zorientowałam się że jest 18.00 a ja się jeszcze muszę spakowaść.
-Domi chyba musimy już lecieć bo muszę się już pakować-stwierdziłam
-Jasne chodźmy- powiedział. Starał się powiedzieć to jak najweselej ale i tak widziałam w jego oczach smutek.
-Ej co się stało- spytałam z troską w głosie
-Nic po prostu będzie mi ciebie brakowało kuzynko jesteś dla mnie jak siostra.-powiedział to a ja poczułam się jakby umierała 3 najważniejsza osoba w moim życiu.
-Mi też będzie ciebie brakowało ale wiesz jaki jest Liam on nie chce mnie zostawić samej, a też nie ma czasu aby mnie tu codziennie odwiedzać.-powiedziałam za smutkiem
- Przecież jestem jeszcze ja- odezwał się-ja się tobą mogę zaopiekować
-Domi przecież ty też za tydzień wyjeżdżasz 
-No tak, zapomniałem.
I w tak miłej rozmowie i w miły towarzystwie wróciłam do domu. Gdy byliśmy przy domu pożegnałam się z nim jak najczulej umiałam przecież to był mój jakby drugi ''brat''.
-Pa Domi-przytuliłam go najmocniej jak umiałam- odwieziesz mnie jutro na samolot - spytałam się go jak najłagodniej umiałam
-Oczywiście, że tak. Jakbym mógł nie odwieść mojej kuzynki na lotnisko?- spytał z lekkim zdziwieniem w głosie
-Dzięki Domi- przytuliłam go ostatni raz dzisiaj i powiedziałam-dziękuje za wszystko. Pa do jutra.
- Pa Angelika. - pocałował mnie w policzek i poszedł jeszcze raz się odwracając i posyłając mi ciepły uśmiech.
Weszłam do mieszkania i zaczęłam swoją przygodę od pakowania. Wyciągnęłam z szafy wielką walizkę i wrzucałam do niej kolejno wszystkie rzeczy potrzebne mi na przynajmniej 2 tygodnie przecież mają pralkę... pomyślałam. Gdy skończyłam się pakować szybko umyłam się ciepłą wodą i przebrałam do piżamy którą była nico za duża koszulka którą kupił mi Liam gdy miała 15 lat, nadal była nieco za duża dlatego właśnie traktowałam ją jako górę od piżamy. Za duł służyły moje obcięte dresy które teraz wyglądały jak spodenki. Szybko wskoczyłam pod kołderkę i już po chwili oddałam się przyjemnemu spanku.
 ....ranek, dzień wyjazdu...
Obudziłam  i popatrzałam na zegarek. Było po 6.00 a samolot miałam 7.15. Wyskoczyłam z łóżka jak poparzona. Wskoczyłam do kuchni i byłam w trakcie jedzenia płatków z mlekiem gdy dostałam sms-a
od Domenico
Przyjadę po ciebie o 6.45. Czekaj.
Zjadłam śniadanie i poszłam ubrać tą sukienkę http://gomez.pl/nowezdjecia/9503-0700-0551-01.jpg i te buty http://z1.ibutik.pl/ibutik99/aa595279002d62a24e207a2d/img_4921.jpg. Stwierdziłam, że to najwygodniejszy strój. Włosy zebrałam w kłosa i nałożyłam lekki makijaż. Gdy kończyłam się przygotowywać zabrzmiał dzwonek w drzwiach -to pewnie Domi- pomyślałam. Szybko wzięłam do ręki rączkę od walizki i ruszyłam do drzwi. Otworzyłam je.
-Gotowa?- zapytał
-Tak jeszcze tylko zarzucę na siebie płaszcz i idziemy- odpowiedziałam szybko.
Ubrałam płaszcz i wyszliśmy z domu. Trasa minęła nam w ciszy. Gdy dojechaliśmy poszłam na odprawę. 15 minut później usłyszałam dźwięki w głośnikach
- Pasażerowie samolotu z Warszawy do Londynu proszeni są na pokład samolotu. Dziękuje
- To chyba mój - powiedziałam do Domiego
-Tak musisz już iść- powiedział ze smutkiem- Zadzwoń jak dolecisz. Będę tęsknił.
-Ja też będę tęsknić, obiecuje że zadzwonię. Papatki- odpowiedziałam mu ze smutkiem
- No pa
Przytuliłam go ostatni raz i weszłam na pokład samolotu. Siedziałam już na swoim miejscu i wyjrzałam za okno. Zobaczyłam tam machającego do mnie Domenico. Uważałam żeby się nie rozpłakać ale jednak łza spłynęła po moim policzku. Nagle dostałam sms-a. Wytarłam łzę. Sms był od Domenico:
-Nie płacz wszystko będzie dobrze. Jeszcze się zobaczymy obiecuje ci to.
Szybko mu odpisałam 
-Już nie płaczę. Masz rację wszystko będzie dobrze. Tęsknie. PA
Nacisnęłam klawisz wyślij i poszło. Wiadomość została wysłana. Nic nie odpisał.
Podróż minęła mi na słuchaniu muzyki i czytaniu książki, którą dostałam kiedyś od mamy.
Nagle w głośnikach zabrzmiał głos pilota: -Proszę zapiąć pasy lądujemy.-na mojej twarzy zagościł wielki uśmiech z powodu, że zobaczę brata. Posłusznie zapięłam pasy. Gdy wylądowaliśmy wybiegłam z samolotu jak oparzona i gdy zobaczyłam zawołałam
-Liam, braciszku- po czym  zawiesiłam się na jego szyi.- i wy - dodałam oschle w kierunku ich
-hej- odpowiedzieli chórem następnie mój brat dodał- choć jedziemy do domu pokarze ci twój pokój i nowy dom- zobaczyłam na jego twarzy uśmiech. Widać było że był szczęśliwy gdy przyjechałam lecz po chłopakach było widać, że było im to obojętne.
Wsiedliśmy w ich samochód i Liam odpalił silnik....




Jest pierwszy rozdział pamiętaj czytasz=komentujesz 

prolog

Jestem Angelika. Mam 17 lat. 2 miesiące temu w wypadku samochodowy zginęli moi rodzice. Po tym zdarzeniu nie mogę się otrząsnąć. Tak bardzo mi ich brakuje. W tym miesiącu przeprowadzam się do mojego brata do Londynu. Pojawił się tylko na pogrzebie i od razu jechał do zespołu. Bardzo się cieszę że go zobaczę ale nie cieszę się na spotkanie z jego kolegami a mianowicie z Harrym, Louisem, Zaynem i Naillem. Jakoś za nimi nie przepadałam chociaż wcale się z nimi nie znam.Wiem tylko że mają zły wpływ na Liama. Po jutrze mają odebrać mnie z lotniska. Tak strasznie się boje... Dobrze że mam wsparcie w Domenico moim dalszym kuzynie. To on dawał mi otuchy w najgorszych chwilach. Będzie mi go strasznie brakowało.

BOHATERZY

                                                        BOHATERZY



                 Angelika Payne
17-letnia dziewczyna, która przeprowadziła się do Londynu. Mieszka u swojego brata Liama i jego kumpli. Nie przepada za nimi a w szczególności za Harry'm. Lubi, a właściwie kocha mu docinać i pyskować.
Ma długie brązowe włosy i zielone oczy. Ma przepiękny uśmiech, który wyłania się zza jej pięknych malinowych ust. Kiedy ludzie patrzą na nią gdy się uśmiecha, widzą w niej jej matkę. Jest miłą i wrażliwą osobą. Bardzo lubi swojego dalszego kuzyna z Włoch. Nie przepada za imprezami, dlatego woli siedzieć w domu. Kocha się uśmiechać i wygłupiać. Czerpie z życia to, co najlepsze, kocha wszystkich ludzi jest typem optymistki, lecz po śmierci rodziców przestała kochać. Nie jest tą samą dziewczyną, co z przed wypadku. Teraz bez mamy i taty jej życie nie ma sensu przynajmniej ona tak twierdzi. Jej pasja to taniec. Lecz teraz ona nie wie czy do niego wrócić. Liam ciągle namawiał ją do tego aby znowu zaczęła śpiewać jak za życia taty. To on wspierał ją muzycznie.
        Długo była sama, lecz co zrobi, gdy na jej drodze stanie miłość?




                                         Liam Payne
Starszy brat Angeli. Ma 20 lat i wraz z kumplami mieszka w Londynie. Cieszy się gdy jego siostra przyjeżdża do niego. Lecz gdy mówi o tym kolegą oni nie za bardzo się cieszą. Lubi imprezowa ale nie za bardzo chce wychodzić ponieważ boi się zostawić Angelę całkiem samą  członkiem domu. Jest członkiem brytyjsko-irlandzkiego boysbandu One Direction.
 Ma krótkie jasnobrązowe włosy i ciemnobrązowe oczy. Ma piękny uśmiech. Jest miły i opiekuńczy. To on  jest najdojrzalszy wśród całego zespołu. Jego ksywa w zespole to Dady. Ma dobre intencje wobec Angeli. Namawia Angelę aby wróciła do tańca i znowu zaczęła śpiewać. Kochał jak Angelika śpiewała. Chciałby jeszcze raz usłyszeć jej cudny głos. Chce pomóc siostrze otrząsnąć się po śmierci rodziców, lecz sam przez to popada w straszne kłopoty.
 Czy siostra pomorze mu w ciężkich chwilach?








                        Harry Styles
Dobry kumpel Liama. Mieszkają razem w Londynie. Także jest członkiem One Direction. Ma 19 lat.
Nie przepada za Angelą, ale w głębi duszy jest w niej zakochany. Nie ma pojęcia dla czego jakoś jest dla niego wyjątkowa nawet, gdy mu docina jednak nie ukazuje tego. Bardzo ciężko jednak jest mu udawać, że nie znosi Angeliki bo w głębi duszy chciałby powiedzieć że mu na niej zależy. Gdy Angelika pyskuje mu i rusza przy tym wargami on ma ochotę wbić się w jej usta i zacząć namiętnie całować.
        Ma piękne brązowe loczki i hipnotyzujące zielone oczy. Gdy się uśmiechnie widać jego śnieżnobiałe ząbki, ale największą uwagę przyciągną jego piękne dołeczki. Ma piękne, pełne usta; które chciałoby się całować dzień i nic. Lubi imprezować. Z charakteru jest dość miły, ale nie może wytrzymać, gdy Angela mu docina w sposób dziwny.
Czy wyzna Angelice co do niej czuje?






   Domenico Vitazzo
Dalszy kuzyn Angeliki. Ma 18 lat, urodził się w Rovereto, we Włoszech. Przeprowadził się wraz z rodzicami do Kłodzka, gdy miał 2 lata.
 Ma krótkie brązowe włosy i niebieskie oczy. Jest charyzmatyczną i odważną osobą. Nie boi się wyzwań. Ma dobre kontakty z Angeliką. Kiedy skończy 18 lat Domenico wyprowadza się do Sherperd's Bush, aby spotkać ciekawe osobistości i spełnić swoje marzenia. Dowiedział się, że Angelika straciła w wypadku rodziców i że wyjeżdża do Londynu. W Wielkiej Brytanii musi nauczyć się wiele nowego. Nie umie biegle porozumiewać się po angielsku. Ostatnio napotkały go problemy.
 Czy Angela mu pomoże?








 Zayn Mailk
Kumpel Liama. Mieszka z nim w Londynie i ma 20 lat. Gdy poznał Angele wydała mu się miła, lecz gdy zobaczył jaka jest w stosunku do Harry’ego znienawidził ją. Później dopiero poznał ją nowo. Kiedy w progu drzwi staną Domenico poczuł zazdrość, sam nie wiedział dla czego.
Ma krótkie czarne włosy i czekoladowe oczy. Jego uśmiech można dojrzeć z kilometra.
Jest charyzmatycznym, romantycznym i dociekliwym chłopakiem. Nigdy nie daje za wygraną. Właśnie tak zdobył zaufanie Angieliki. 
Czy jest pewien, że czuje coś do Angeliki?




                               Louis Tomlinson
Ma 22 lata i jest najlepszym przyjacielem Harry’ego i Liama. Również należy do zespołu.
Gdy widzi jak Angela pyskuje Harrey’emu jest wściekły. Nie przepada za nią. Uważa ją za bezczelną gówniarę. Jednak Domenico przekona go, że jest w błędzie.
Jest brunetem o szaroniebieskim kolorze oczu. Lubi żartować. Może jest najstarszy, ale zachowuje się jakby miał zaledwie 6 lat. Jest miły no chyba, że ktoś obrazi jego lub jego przyjaciół. Angela przekonała się, jaki potrafi być, gdy jest zły. Bardzo zależy mu na szczęściu jego bliskich (w tym Angeli). To było dla niego dziwne, ale traktował ją jakby znali się od dziecka. I naprawdę mu zależało na jej szczęściu.
Czyżby naprawdę zakochał się w Angeli?

                                           


                                Niall Horan
Ma 20 lat i jest Irlandczykiem. Przyjaciel Liama. Mieszka razem z nim w Londynie. W odróżnieniu do innych lubi Angelę. Dla niego jej docinki są śmieszne.
        Ma krótkie, farbowane , blond włosy i jasno niebieskie oczy. Jego uśmiech rozjaśnia każdego ponuraka. Jest miły i wrażliwy. Kocha jeść i najchętniej wykupiłby swoją ulubioną restaurację Nando’s. Uwielbia grać na gitarze . Lubi kuzyna Angeliki Domenico. Zakochuje się w przyjaciółce Angeli Sam.
        Czy odnajdzie się wśród nienawiści do Angeli?