Przeczytaj notkę pod rozdziałem żeby potem nie było pytań kiedy będzie rozdział...!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!PRZECZYTAJ
_________________________________________________________________________________
...Oczami An...
Obudziłam się dwie godziny później. Harry jeszcze spał. Jego loki były w artystycznym nieładzie a usta lekko uchylone. Wyglądał tak słodko że nie chciałam go budzić. Wygramoliłam się z jego objęć starając się go nie obudzić jednak po mimo moich starań usłyszałam jęknięcie wydobywające z jego ust.
-Spokojnie śpij.-pochyliłam się i szepnęłam mu do ucha. Gdy tylko chciałam się wyprostować on złapał mnie za rękę.
-Będę spać spokojnie tylko wtedy gdy będziesz obok. - powiedział z zamkniętymi oczami.
-Harry ja naprawdę muszę wstać bo nie wiem o której jedziemy, a chce się jeszcze spotkać z Sami.
-Grrr dobra też wstaje.-powiedział
-Nie musisz ale doceniam to poświęcenie- oznajmiłam po czym cmoknęłam go w usta. Już miałam wyjść kiedy zatrzymał mnie jego głos.
-Nie mówmy chłopakom o tym że jesteśmy razem.
-OK. Ale nie zdziw się gdy palnę coś obraźliwego lub będę ci pyskować.
-Postaram się to tolerować ale gdy zostaniemy sami to będzie kara.
-Tsa pewnie, już się boje.-powiedziałam z sarkazmem i wyszłam z pokoju.
Szłam sobie spokojnie schodami gdy tu nagle ktoś złapał mnie w tali tak, wylądowaliśmy na podłodze.
-Harry nie dawno mówiłeś coś na ten temat, a teraz co idioto wyprawiasz..-powiedziałam lekko wkurzona i odwróciłam się w nadziei że to Hazz ale zamiast Harry'ego zobaczyłam........Zayn'a
-Nie jestem Harry i nie zaczynam tematu o czym tam gadaliście.
-Zayn idioto.-zaśmiałam się
-Co?-zapytał z uśmiechem.
-Przez ciebie mnie tyłek boli.-powiedziałam z udawaną skargą
.
- To może ci go pomasuje?-zapytał puszczając mi oczko. Nim zdążyłam odpowiedzieć Harry miną nas zbiegając po schodach jak torpeda.
-A temu co?-zapytał Zayn
-Nie mam pojęcia. Dobra wstawajmy i schodźmy - powiedziałam na co ten przytaknął, wstał i podał mi rękę. Gdy już otrząsnęliśmy z siebie kurz zeszliśmy na dół gdzie wszyscy siedzieli na kanapie. Harry patrzył na mnie a ja posłałam mu wzrok mówiący
Nawet pożartować nie można. po czym usiadłam na kanapie. Siedzieliśmy w ciszy która ja dla mnie była jak najbardziej komfortowa. Gdy już zaczynało mi się nudzić wyciągnęłam telefon z kieszeni i napisałam do Sami.
OD: An
DO: Sami
Hej już dzisiaj wyjeżdżam i myślałam że fajnie by było się spotkać i pogadać o wszystkim. Odpisz Annnnnnnnnn :***
Wysłałam SMS-a i odłożyłam telefon na stolik Nie minęła nawet 1 minuta gdy mój telefon za wibrował.
OD: Sami
DO: An
Hej sorry ale dzisiaj nie dam rady :( Idę z mamą na zakupy bo jedziemy do babci na urodziny. Naprawdę mi przykro...... Sami <3
Zrobiło mi się trochę smutno że nie będę mogła spędzić z nią tego wspaniałego czasu, no ale cóż co ja na to poradzę że rodzina jest najważniejsza. Dla mnie też tak jest. Znaczy było gdy jeszcze miałam rodzinę. Jedna szybka łza spłynęłam po moim policzku na wspomnienie o mojej rodzinie, lecz szybko ją starłam. Odpisałam jej.
OD:An
DO:Sami.
Nie na nic nie szkodzi. Pozdrów swoją mamę i ogółem całą rodzinę gdy tam pojedziesz. Z życz swojej babci wszystkiego najlepszego ode mnie... PaPa. An.
Gdy już wysłałam SMS-a nie mogłam siedzieć tak w ciszy więc spytałam.
-O której wyjeżdżamy?
-O 15.00-odpowiedział mój brat.
-Aha ok. To ja będę u siebie jakby co.
-OK - powiedzieli chórem.
Szybko podniosłam się z kanapy i biorąc telefon podreptałam na górę. Usiadłam przy toaletce po czym wyciągnęłam mój rysownik i zaczęłam rysować. Byłam tak pogrążona we własny świecie że nie usłyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju. Był to Liam
-Pięknie rysujesz.- powiedział a ja podskoczyłam
-Jeju przestraszyłeś mnie.-powiedziałam odwracając się do niego.
-Nie chciałam. Możemy porozmawiać?
-Nie ma o czym Liam. Rozumiem, że jesteś moim bratem i chcesz dla mnie jak najlepiej ale to co się wydarzyło zaledwie 2 dni temu to była przesada.
-An ja nie chciałem tak na ciebie wyskoczyć. Po prostu..
-Co po prostu zawiodłeś się na mnie? Nie musisz mi tego mówić, ja to wiem-przerwałam mu.
-Wcale się na tobie nie zawiodłem. To tylko był taki impuls. Nie mogłem uwierzyć, że jesteś już prawie dorosła i robisz ze swoim życiem co chcesz. Nie zależnie od tego co zrobisz dla mnie i tak będziesz małą dziewczynką.-powiedział ze łzami w oczach.
-Liam rozumiem ale ja chce mieć trochę więcej swobody. Dobrze?
-Będę się starał dawać ci ją tylko się pogódźmy. - powiedział po czym dodał- A i przepraszam za to że się aż takim bałwanem i się od ciebie odsunąłem.
-Spoko wybaczam ci, a teraz wybacz ale chciałabym chwile pobyć sama.
-Pewnie. Do zoba siostra.- pocałował mnie w głowę i poszedł, a ja zamknęłam drzwi na klucz. Oby już nikt nie zechciał mi przerywać. Rysowałam sobie to co mi wpadnie do głowy i całkiem zatraciłam się we własnym świecie. Nagle usłyszałam pukanie.
-An idiotko wyłaź wszyscy na ciebie czekamy.
-Jeju głąbie już idę.-powiedziałam. Wzięłam swój rysownik i spakowałam go do torby po czym wyszłam.
Harry popatrzył na mnie udając zły wzrok.
-Nie jestem głąbem.-powiedział gniewnie
-Przestań. Złość piękności szkodzi.-odpowiedziałam mu, a on tylko popatrzył na mnie.- Oj chyba już zaszkodziła.-poprawiłam się po czym się do niego uśmiechnęłam i puściłam oczko, a on pokiwał głową w jakby rozbawieniu. Wzięliśmy nasze torby i zeszliśmy na dół. Policzyliśmy się (jak dzieci) i poszliśmy do auta. Nawet nie wiem ile jechaliśmy bo zasnęłam. Nudziła mnie ta podróż. Obudziłam się ze zdziwieniem w łóżku. Było po 22.00, a na dodatek byłam przebrana w piżamę. To pewnie Harry. Zaśmiałam się i ponownie położyłam rozmyślając o tym wszystkim, aż zasnęłam.
...oczami Harry'ego...
Gdy byliśmy w samochodzie rozmawialiśmy aż nie zauważyłem, że An zasnęła. Spała tak słodko. Nie spodziewanie uśmiech wkradł mi się na ten widok. Oni rozmawiali ale ja napawałem się jej widokiem. Zauważyłem że Zayn też na nią patrzy.
...oczami Zayn'a...
Wszyscy rozmawali, a ja patrzyłem na śpiącą Angele. Jaka ona jest słodka.
Te policzki lekko zarumienione (pewnie przez ciepło wytworzone w samochodzie, bo Louis'owi było zimno.) - stworzone by łąpać je w dłonie.
Te oczy schowane pod powiekami - stworzone by w nie patrzeć. Nienawidziłem gdy wylewała z nich łzy.
Ten nosek - stworzony do ocierania się o inny. Kochałem gdy marszczyła go gdy nie łapała o co chodzi.
Te piękne, malinowe usta-stworzone by je całować. Pokochałem to uczucie gdy spotykały się z moimi.
Gdy tak patrzyłem i studiowałem jej twarz ukradkiem zobaczyłam że Hazz też na nią patrzy. Patrzył z tak jakby miłością. Nie przeciecz oni się nienawidzą. Nagle samochód zatrzymał się pod domem, a An przewróciła twarz. Słodka. Ona jest taka Słodka. Wszyscy wyszli i został tylko ja, An i Harry.
-Wezmę ja - powiedział Hazz
-Nie ja ją wezmę ty i tak musiałeś się z nią użerać cały tydzień-zaśmiałem się z własnych słów - Za to możesz wziąć jej torbę.-dodałem, a Harry tylko się uśmiechną i wyszedł. Wziąłem An na ręce i wyszedłem z auta zamykając go przyciskiem automatycznego zamykania (chyba tak to się nazywa). Weszłem do jej pokoju. Jeszcze go nie urządziła. Jutro wybierzemy się do sklepu i coś kupimy. Położyłem Angelę na łóżku i przebrałem do piżamy po czym pocałowałem jej czoło i poszedłem do siebie.
...oczami Harry'ego...
Gdy tylko usłyszałem zamykane się drzwi wstałem i poszedłem do mojej dziewczyny. Jak pięknie to brzmi. Położyłem się obok niej i przytuliłem się do niej. Pachniała tak słodko. Kochałem ją. Ja naprawdę ją kochałem. Rozmyślając tak o nas zasnąłem.
________________________________________________________________________________________________
Heja tu Alex. W końcu dodałam rozdział. Od razu mówię że rozdziały nie będą ukazywały się regularnie. Wszystko przez tą głupią szkołę. PRZEPRASZAM ///
Wybierzcie który z tych przygłupów bardziej pasuje do Naszej Angeli. \\\\\/////Alex :)