piątek, 22 listopada 2013

rozdział 15 - Nie musisz ale doceniam to poświęcenie

Przeczytaj notkę pod rozdziałem żeby potem nie było pytań kiedy będzie rozdział...!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!PRZECZYTAJ
_________________________________________________________________________________
...Oczami An...
Obudziłam się dwie godziny później. Harry jeszcze spał. Jego loki były w artystycznym nieładzie a usta lekko uchylone. Wyglądał tak słodko że nie chciałam go budzić. Wygramoliłam się z jego objęć starając się go nie obudzić jednak po mimo moich starań usłyszałam jęknięcie wydobywające z jego ust.
-Spokojnie śpij.-pochyliłam się i szepnęłam mu do ucha. Gdy tylko chciałam się wyprostować on złapał mnie za rękę.
-Będę spać spokojnie tylko wtedy gdy będziesz obok. - powiedział z zamkniętymi oczami.
-Harry ja naprawdę muszę wstać bo nie wiem o której jedziemy, a chce się jeszcze spotkać z Sami.
-Grrr dobra też wstaje.-powiedział
-Nie musisz ale doceniam to poświęcenie- oznajmiłam po czym cmoknęłam go w usta. Już miałam wyjść kiedy zatrzymał mnie jego głos.
-Nie mówmy chłopakom o tym że jesteśmy razem.
-OK. Ale nie zdziw się gdy palnę coś obraźliwego lub będę ci pyskować.
-Postaram się to tolerować ale gdy zostaniemy sami to będzie kara.
-Tsa pewnie, już się boje.-powiedziałam z sarkazmem i wyszłam z pokoju.
Szłam sobie spokojnie schodami gdy tu nagle ktoś złapał mnie w tali tak, wylądowaliśmy na podłodze.
-Harry nie dawno mówiłeś coś na ten temat, a teraz co idioto wyprawiasz..-powiedziałam lekko wkurzona i odwróciłam się w nadziei że to Hazz ale zamiast Harry'ego zobaczyłam........Zayn'a
-Nie jestem Harry i nie zaczynam tematu o czym tam gadaliście.
-Zayn idioto.-zaśmiałam się
-Co?-zapytał z uśmiechem.
-Przez ciebie mnie tyłek boli.-powiedziałam  z udawaną skargą.
- To może ci go pomasuje?-zapytał puszczając mi oczko. Nim zdążyłam odpowiedzieć Harry miną nas zbiegając po schodach jak torpeda.
-A temu co?-zapytał Zayn
-Nie mam pojęcia. Dobra wstawajmy i schodźmy - powiedziałam na co ten przytaknął, wstał i podał mi rękę. Gdy już otrząsnęliśmy z siebie kurz zeszliśmy na dół gdzie wszyscy siedzieli na kanapie. Harry patrzył na mnie a ja posłałam mu wzrok mówiący Nawet pożartować nie można. po czym usiadłam na kanapie. Siedzieliśmy w ciszy która ja dla mnie była jak najbardziej komfortowa. Gdy już zaczynało mi się nudzić wyciągnęłam telefon z kieszeni i napisałam do Sami.


OD: An
DO: Sami 
     Hej już dzisiaj wyjeżdżam i myślałam że fajnie by było się spotkać i pogadać o wszystkim. Odpisz Annnnnnnnnn :***


Wysłałam SMS-a i odłożyłam telefon na stolik Nie minęła nawet 1 minuta gdy mój telefon za wibrował.


OD: Sami
DO: An
    Hej sorry ale dzisiaj nie dam rady :(    Idę z mamą na zakupy bo jedziemy do babci na urodziny. Naprawdę mi przykro......    Sami <3


Zrobiło mi się trochę smutno że nie będę mogła spędzić z nią tego wspaniałego czasu, no ale cóż co ja na to poradzę że rodzina jest najważniejsza. Dla mnie też tak jest. Znaczy było gdy jeszcze miałam rodzinę. Jedna szybka łza spłynęłam po moim policzku na wspomnienie o mojej rodzinie, lecz szybko ją starłam. Odpisałam jej.


OD:An
DO:Sami.
   Nie na nic nie szkodzi. Pozdrów swoją mamę i ogółem całą rodzinę gdy tam pojedziesz. Z życz swojej babci wszystkiego najlepszego ode mnie...        PaPa. An.


Gdy już wysłałam SMS-a nie mogłam siedzieć tak w ciszy więc spytałam.
-O której wyjeżdżamy?
-O 15.00-odpowiedział mój brat.
-Aha ok. To ja będę u siebie  jakby co.
-OK - powiedzieli chórem.
Szybko podniosłam się z kanapy i biorąc telefon podreptałam na górę. Usiadłam przy toaletce po czym wyciągnęłam mój rysownik i zaczęłam rysować. Byłam tak pogrążona we własny świecie że nie usłyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju. Był to Liam
-Pięknie rysujesz.- powiedział a ja podskoczyłam
-Jeju przestraszyłeś mnie.-powiedziałam odwracając się do niego.
-Nie chciałam. Możemy porozmawiać?
-Nie ma o czym Liam. Rozumiem, że jesteś moim bratem i chcesz dla mnie jak najlepiej ale to co się wydarzyło zaledwie 2 dni temu to była przesada.
-An ja nie chciałem tak na ciebie wyskoczyć. Po prostu..
-Co po prostu zawiodłeś się na mnie? Nie musisz mi tego mówić, ja to wiem-przerwałam mu.
-Wcale się na tobie nie zawiodłem. To tylko był taki impuls. Nie mogłem uwierzyć, że jesteś już prawie dorosła i robisz ze swoim życiem co chcesz. Nie zależnie od tego co zrobisz dla mnie i tak będziesz małą dziewczynką.-powiedział ze łzami w oczach.
-Liam rozumiem ale ja chce mieć trochę więcej swobody. Dobrze?
-Będę się starał dawać ci ją tylko się pogódźmy. - powiedział po czym dodał- A i przepraszam za to że się aż takim bałwanem i się od ciebie odsunąłem.
-Spoko wybaczam ci, a teraz wybacz ale chciałabym chwile pobyć sama.
-Pewnie. Do zoba siostra.- pocałował mnie w głowę i poszedł, a ja zamknęłam drzwi na klucz. Oby już nikt nie zechciał mi przerywać. Rysowałam sobie to co mi wpadnie do głowy i całkiem zatraciłam się we własnym świecie. Nagle usłyszałam pukanie.
-An idiotko wyłaź wszyscy na ciebie czekamy.
-Jeju głąbie już idę.-powiedziałam. Wzięłam swój rysownik i spakowałam go do torby po czym wyszłam.
Harry popatrzył na mnie udając zły wzrok.
-Nie jestem głąbem.-powiedział gniewnie
-Przestań. Złość piękności szkodzi.-odpowiedziałam mu, a on tylko popatrzył na mnie.- Oj chyba już zaszkodziła.-poprawiłam się po czym się do niego uśmiechnęłam i puściłam oczko, a on pokiwał głową w jakby rozbawieniu. Wzięliśmy nasze torby i zeszliśmy na dół. Policzyliśmy się (jak dzieci) i poszliśmy do auta. Nawet nie wiem ile jechaliśmy bo zasnęłam. Nudziła mnie ta podróż. Obudziłam się ze zdziwieniem w łóżku. Było po 22.00, a na dodatek byłam przebrana w piżamę. To pewnie Harry. Zaśmiałam się i ponownie położyłam rozmyślając o tym wszystkim, aż zasnęłam.
...oczami Harry'ego...
Gdy byliśmy w samochodzie rozmawialiśmy aż nie zauważyłem, że An zasnęła. Spała tak słodko. Nie spodziewanie uśmiech wkradł mi się na ten widok. Oni rozmawiali  ale ja napawałem się jej widokiem. Zauważyłem że Zayn też na nią patrzy.
...oczami Zayn'a...
Wszyscy rozmawali, a ja patrzyłem na śpiącą Angele. Jaka ona jest słodka.
Te policzki lekko zarumienione (pewnie przez ciepło wytworzone w samochodzie, bo Louis'owi było zimno.) - stworzone by łąpać je w dłonie.
Te oczy schowane pod powiekami - stworzone by w nie patrzeć. Nienawidziłem gdy wylewała z nich łzy.
Ten nosek - stworzony do ocierania się o inny. Kochałem gdy marszczyła go gdy nie łapała o co chodzi.
Te piękne, malinowe usta-stworzone by je całować. Pokochałem to uczucie gdy spotykały się z moimi.
Gdy tak patrzyłem i studiowałem jej twarz ukradkiem zobaczyłam że Hazz też na nią patrzy. Patrzył z tak jakby miłością. Nie przeciecz oni się nienawidzą. Nagle samochód zatrzymał się pod domem, a An przewróciła twarz. Słodka. Ona jest taka Słodka. Wszyscy wyszli i został tylko ja, An i Harry.
-Wezmę ja - powiedział Hazz
-Nie ja ją wezmę ty i tak musiałeś się z nią użerać cały tydzień-zaśmiałem się z własnych słów - Za to możesz wziąć jej torbę.-dodałem, a Harry tylko się uśmiechną i wyszedł. Wziąłem An na ręce i wyszedłem z auta zamykając go przyciskiem automatycznego zamykania (chyba tak to się nazywa). Weszłem do jej pokoju. Jeszcze go nie urządziła. Jutro wybierzemy się do sklepu i coś kupimy. Położyłem Angelę na łóżku i przebrałem do piżamy po czym pocałowałem jej czoło i poszedłem do siebie.
...oczami Harry'ego...
Gdy tylko usłyszałem zamykane się drzwi wstałem i poszedłem do mojej dziewczyny. Jak pięknie to brzmi. Położyłem się obok niej i przytuliłem się do niej. Pachniała tak słodko. Kochałem ją. Ja naprawdę ją kochałem. Rozmyślając tak o nas zasnąłem.




________________________________________________________________________________________________ Heja tu Alex. W końcu dodałam rozdział. Od razu mówię że rozdziały nie będą ukazywały się regularnie. Wszystko przez tą głupią szkołę. PRZEPRASZAM ///


Wybierzcie który z tych przygłupów bardziej pasuje do Naszej Angeli. \\\\\/////Alex :)






czwartek, 7 listopada 2013

rozdział 14 - Porozmawiać

...oczami An...
RANO
Obudziłam się sama w łóżku. Może to nawet lepiej? Nie, lepiej by było gdybym to ja obudziła się pierwsza.
Pościeliłam łóżko i poszłam się ubrać. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Gdy wyszłam z łazienki skierowałam się na dół.
-No hej - powiedziałam do wszystkich.
-Hej-niektórzy powiedzieli radośnie, a niektórzy ponuro. Mówię tu o Liam'ie i Harry'm. Co za lamy.
-Co robicie?- zapytałam jak Izabella z Fineasza i Ferba na co ci weseli zachichotali. Podeszłam do nich i dałam im całusy w policzek. Lou trochę się wahałam ale dałam. Gdy nadeszła pora na Zayn'a ten odwrócił sprytnie głowę i dostał buziaka i usta. Weseli zrobili uuu a ja się zaśmiałam i odepchnęłam jego czoło ręką.
Zrobiłam sobie kanapki z nutellą i kakao po czym poszłam usiąść na fotel z dala od ponuraków. Gdy tak sobie jadłam dostałam esa.

Od Matoł Hazz.
Ale jesteś, mi to buziaka nie dałaś :(

Spojrzałam na niego i pokazałam żeby się klepną w głowę i wróciłam do jedzenia. Gdy tak sobie jadłam na moje kolana wleciał pan uroczy (Zayn).
-Co tam?- zapytał
-Przygniata mnie jakiś grubas to tam.-powiedziałam z sarkazmem
-Tylko nie grubas.-powiedział i wybuchnęliśmy śmiechem.
-Dobra złaź już - powiedziałam gdy przestaliśmy się śmiać.
-NIE. Jesteś taka wygodna- powiedział a ja zepchnęłam go z kolan, że wylądował na podłodze. - teraz to się doigrałaś.-powiedział, wstał i  zaczął mnie łaskotać.
-Haha.....Zayn przestań.....hahaha - mówiłam raz się śmiejąc a raz mówiąc.
-Ale obiecaj że mnie już nigdy nie zrzucisz z kolan - powiedział na chwile przerywając tortury.
-Obiecuje, obiecuje tylko przestań - powiedziałam. w końcu ze mnie zszedł, a ja poczułam taką ulgę jakbym się od nowa narodziła.
 Gdy już zjadłam z małą pomocą Niall'a poszłam do siebie spakować się bo jutro wyjeżdżamy z tego piekielnego domku. Gdy się pakowałam do pokoju wleciał Harry, zamknął drzwi na klucz wyciągając go i zaczął się pakować. Chciałam go zapytać czemu nas zamkną ale się powstrzymałam. Gdy już się spakowałam (jak zwykle pierwsza) podeszłam do drzwi i zdałam sobie sprawę że ten ponury dupek je zamkną.
-Raczysz ruszyć swój tyłek i mnie wypuścić?-zapytałam.
-Nie-odpowiedział nawet na mnie nie patrząc.
-Dupek.-powiedziałam to co mi ślina na język przyniosła.
-Słyszałem.- powiedział.
-O to mi chodziło.
Gdy ten matoł nadal się pakował ja poszłam położyć się na moje łóżko. Leżałam tak sobie gdy nagle zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam że mój kuzyn dzwoni.
-Hallo-powiedziałam zmienionym głosem.
-Mogę prosić Angelike?-zapytał Domi.
-Już wołam - powiedziałam znowu zmienionym głosem.
-Dobrze- odpowiedział, a ja wstałam i chodziłam po pokoju żeby Domi wiedział że idę po 'An'. Chciałam  wybuchnąć śmiechem ale udało mi się. Stanęłam blisko Harry'ego (zupełnie nieświadomie) i rozpoczęłam rozmowę.
-No hejjjjj-powiedziałam jako ja.
-Hej. Możesz mi powiedzieć kto odebrał twój telefon bo o nie byłaś ty?- wtedy po prostu nie wytrzymałam i wybuchnęłam śmiechem że aż mnie brzuch rozbolał. Harry przez chwilę patrzył na mnie jak na wariatkę ale miałam go w dupie.
-Z czego się śmiejesz-zapytał mój kuzyn gdy przestałam się śmiać.
-Bo cię wrobiłam. To ja byłam tym głosem.-
-Oj An, An, co ja z tobą mam.Dobra nieważne. Kiedy przyjeżdżasz.-zapytał a ja zdążyłam przenieść się już na łóżko.
-Dzisiaj. Nareszcie .
-To dobrze bo musisz mi wszystko opowiedzieć.
-Oczywiście że opowiem. Dobra kończę bo muszę namówić tego matoła żeby mnie wypuścił.
-Ale An co się tam dzieje.?
-Nic później ci powiem..papatki-rozłączyłam się szybciej bo znając go jeszcze mnie przekona do powiedzenia mu ale ja się nie dam. Momentalnie opadłam na łóżko wzdychając  i zamknęłam oczy..Nagle łóżko się ugięło pod ciężarem czyjegoś ciała. Wiedziałam czyje to ciało ale nie chciałam otwierać oczu.
-Czego chcesz ?-zapytałam nadal nie otwierając oczu.
-Porozmawiać-odpowiedział a ja otworzyłam oczy.
-O czym?-zapytałam
-O nas.
-Harry nie ma żadnych nas.
-Proszę wysłuchaj mnie.-prosił.
-Dobra mów-powiedziałam odwracając się do niego.
-Słuchaj...
-Słucham.-przerwałam
-Nie przerywaj mi.
-Dobrze.
-No więc to jest tak że ja naprawdę nie chciałem tak zareagować. To był odruch. Nie wiem czemu go miałem przecież nawet nie jesteśmy razem. Jednak mimo to ty jesteś dla mnie bardzo ważna i naprawdę nie chcę cię stracić.
-Harry ale o co tu chodzi? Czemu byłeś zły?-zapytałam.
-Byłem zły bo ja starałem się dla ciebie, a Zayn tylko przyszedł i pocałował cię prze to jestem w dołku. Mi naprawdę na tobie zależy i zależało. Wiem może w to nie wierzysz ale to prawda. Gdy pierwszy raz cię zobaczyłem szczerze to nie wiem jak ocenić to zachowanie. Chciałem odciągnąć od siebie tę myśl że może mi na kimś tak bardzo zależeć dlatego byłem dla ciebie taki oschły. Zrozumiałem to dopiero w tedy gdy spotkałaś się z Julianem. Wtedy gdy całowałaś mnie te 2 minuty byłem w raju, lecz jednak gdy wyszłaś z Zaynem do klubu byłem w rozsypce. To ja chciałem być osobą z którą wyszłabyś. Tak bardzo chciałbym żebyś kiedyś całowała mnie z takim samym uczuciem jak jego.-ostatnie zdanie dodał ciszej, taki jakby załamany.
-Do czego zmierzasz? Harry sorry ale nadal cię nie rozumiem.-powiedziałam
-An dajmy sobie szanse. Proszę. - powiedział.
-Harry nie wiem.
-Błagam. Ja cię kocham. Może ty nie kochasz mnie tak bardzo jak ja ciebie ale obiecuje że zrobię wszystko aby tak się stało. Proszę-powiedział załamany.
-Harry...
-Pocałuj mnie..-poprosił.
Byłam w szoku.

Pocałuj mnie.

Pocałuj mnie.

Te słowa rozbrzmiewały echem po moim umyśle. Gdy zdążyłam się zorientować on już naparł się na mnie swoimi ustami. Gdy zaczęłam kojarzyć co się dzieje oddałam pocałunek. Harry oblizał moją dolną wargę językiem prosząc o wejście które mu udzieliłam. Całowaliśmy się z taką pasją o jakiej mówił Harry.Całowałam go z takim uczuciem o jakie mnie prosił. Gdy oderwaliśmy się od siebie oparliśmy się o siebie czołami.
-Kocham cię.-powiedział Harry
-Ja ciebie też. Może nie tak bardzo ale kocham.
-To co?-zapytał.
-Dajmy sobie szanse.- powiedziałam.
-Dziękuje -powiedział i przytulił mnie po czym położyliśmy się na łóżku wdając się w drzemkę wtuleni po ciężkim ranku.
To był naprawdę ciężki poranek-pomyślałam i zasnęłam.




________________________________________________________________________________________________




Wiem wiem długo nie dodawałam ale to wszystko przez fazzę.
Macie tu One Direction - Story of my life z teledyskiem (taki mały bonusik) / Wasza Alex :*


























piątek, 18 października 2013

rozdział 13 - zabierz mnie stąd

...oczami Liama...
Po powrocie do domu postanowiliśmy pojechać do mojej siostry i do Hazzy. Kiedy dotarliśmy do domku w którym się zatrzymali zobaczyłem w oknie, że ktoś tańczy. Jak się przypatrzyłem to zauważyłem że była to Angela. Tak strasznie się cieszyłem z tego że nareszcie zatańczyła. Bez zastanowienie poszedłem z chłopakami i zadzwoniłem do drzwi. Po chwili otworzyła mi drzwi drobniutka osóbka zwana moją siostrą.
-O kurwa prawie całe One Direction co wy tu robicie?-zapytała z rozbawieniem
-No ładnie nas witasz. - powiedziałem po czym An rzuciła mi się na szyję
-Boże jak się cieszę, że przyjechaliście.-powiedziała z tym jej szerokim uśmiechem ale gdy spojrzała na Louisa jej uśmiech znikł. Nie wiedziałem o co może chodzić. Później jej zapytam.
...oczami An...
Spojrzałam na Lou z obrzydzeniem i pogardom.
-To co An misiaczek?- zapytał mnie Louis i już chciał przytulić ale przerwałam jego zamiary.
-Nie dotykaj mnie!-krzyknęłam na niego.
-No An ja się chcę tylko przytulić.-powiedział spokojnie.
-Nie dotykaj mnie powiedziałam!-znowu krzyknęłam, ale na marne bo i tak mnie przytulił. Gdy to zrobił ja zaczęłam krzyczeć. Wtedy on odsuną się one mnie, a ja przytuliłam się do Zayna. Tak do Zayna nie mojego brata, do którego teraz zaczęłam czuć żal, że kazał mi zamknąć Hazzę w sypialni. Gdybym go nie zamknęła to wtedy Lou nie mógłby powiedzieć do mnie takich słów, a Harry by się nie obraził. Zayn zaczął mnie przytulać i pocieszać, a ja płakałam w jego ramię. Wtedy z znikąd znizowąt pojawił się Harry.
-An czy to zdra...-nie dokończył bo popatrzyłam na niego, a on chyba się zorientował. - No choć tu.-powiedział. Ja tylko pokiwałam głową na nie i mocniej przytuliłam Zayna. Czułam się  przy nim taka.......bezpieczna. Tak bezpieczna.
-No dobra wchodźcie-powiedział Harry. Chciałam iść ale prawie upadłam dlatego Zayn postanowił, że weźmie mnie na ręce.Gdy weszliśmy do salonu wszystkie pary oczu były skierowane na nas. Ale nas to nie obchodziło. Po chwili wszyscy wyszli i została tylko Sam. Gdy usiedliśmy na kanapie, od razu koło mnie pojawił się Lou.
-Zayn, zabierz go ode mnie. Proszę-szepnęłam do Zayna, a on zamienił się ze mną miejscem i wtedy siedziałam pomiędzy Harry'm i Zaynem. Moje serce też było pomiędzy nimi. Dziwne uczucie.
-No więc..-odezwał się mój brat
-Więc.-powtórzyłam za nim.
-Co się tub działo zanim przyjechaliśmy?-spytał.
-No więc może ja opowiem.- zerwała się Sam. - A tak poza tym jestem Sam. Ale was znam i nie musicie się przestawiać-dodała.
-Hej - powiedzieli wszyscy chórem oprócz Harry'ego.
-No więc opowiadaj-powiedział mój wybawiciel.
-Zaczęliśmy grać w butelkę...
-Fajnie się zapowiada - powiedział mój brat spoglądając na mnie.
-Nie przerywaj jej-powiedziałam do niego i pokazałam język.
-Dzięki An.-powiedziała po czym kontynuowała.-Więc graliśmy w butelkę i wyszło na An. Wybrała wyzwanie więc kazałam jej całować się przez 2 minuty z osobnikiem płci męskiej siedzącym po jej lewej stronie.
-Noi kim  był ten koleś?- zapytał podchwytliwie Hazz.
-To byłeś ty pacanie.-powiedziała do niego Sam.
-CO???-wtedy Liam i Zayn wstali z kanapy krzycząc jednocześnie.
-No właśnie mówię.-powiedziała Sam.
-I co pocałowaliście się?-zwrócił się do mnie mój brat, a ja milczałam.
-O tak. Całowali się namiętnie przez calutkie 2 minuty.-palnęła Sam, a ja popatrzyłam na nią wzrokiem pełnym bólu.
-Jak mogłaś An. Traktowałem cię jak dorosłą osobę, a ty tak po prostu się z nim całowałaś!!-krzykną do mnie Liam.
-Nie krzycz na mnie!- ryknęłam na niego.
-Nie będziesz mi mówiła co mam robić gówniaro. A teraz wypierdzielaj na górę smarkulo!!!-rykną na mnie a po moich policzkach spłynęły łzy.-No nie słyszałaś na górę!- znowu rykną, a ja bez zastanowienia podeszłam do niego i uderzyłam w policzek. Jak to zrobiłam Liam popatrzył na mnie tym swoim surowym wzrokiem, który na mnie nie zrobił mniejszego wrażenia.
-Nienawidzę cię Liam i nigdy powtarzam NIGDY nie zdobędziesz już mojego zaufania!-krzyknęłam na niego po czym pobiegłam na górę. Wspięłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Po chwili ktoś usiadł na moim łóżku.
-Możesz mnie opuścić kimkolwiek jesteś?  Nie chcę teraz nikogo widzieć.-powiedziałam miejąc nadal głowę w poduszkach.
-Nawet mnie?-od razu rozpoznałam ten głos. To był Zayn. Podniosłam głowę i uśmiechnęłam się lekko.
-Nie ciebie to akurat mam ochotę widzieć.-powiedziałam.
-To się cieszę, a teraz opowiedz mi wszystko po kolei.-powiedział, a ja zaczęłam mu mówić co się stało. O telefonie Liama, o zamknięciu Hazzy, o Lousie i o tej nieszczęsnej grze, którą wymyśliłam ja.
-An tak mi przykro, nie wiedziałem że Lou coś takiego do ciebie powie-powiedział po czym przytulił mnie.
-Zabierz mnie stąd. Jak najdalej od nich. Od mojego brata, od Louisa, od Sam i od Hazzy.
-Oczywiście.-powiedział i uśmiechną się do mnie. Po czym pociągną mnie w stronę wyjścia z mojej sypialni.
-Poczekaj muszę się przebrać.-powiedziałam roześmiana.
-Dobra to czekam. - powiedział po czym dodał - Chociarz nie, rozmyśliłem się też pójdę się przebrać.
-Ok - powiedziałam po czym zniknęłam w głębi łazięki. Gdy już zrobiłam makijaż, uczesałam włosy i ubrałam się wyszłam z łazięki. Zastałam siedzącego na łóżku Zayna.
-To co idzemy?-zapytałam go.
-Ty chcesz tak wyjść?-zapytał mnie - Zimno ci będzie.-stwierdził.
-W tańcu będzie mi ciepło.
-Ale jak to w tańcu?-znowu to nieszczęsne pytanie.
-Idziemy na imprezę. Przecierz nie będziemy tu tak siedzieć co nie.-powiedziałam mu. Nie zdążył mi odpowiedzieć bo już byliśmy w salonie. Wszyscy na nas patrzyli. No tak przevież trzymałam za ręke Zayna i ciągłam go do drzwi.
-Gdzie się wybieracie?-spytał mój brat.
-Gówno cię to obchodzi.-odpowiedziałam mu.
-Może by tak grzeczniej?!-krzykną na mnie Liam.
-Nie!-powiedziałam zdenerwowana przez zęby i wyszliśmy. Szliśmy drogą trzymając się za ręce.
...oczami Zayna...
Trzymała mnie za ręke. Czułęm sie jak w niebie. W pewnej chwili stanęliśmy przed jakimś klubem. Chwile nad czymś myślała lecz po chwili podciągnęła swoją koszulę i zawiązała pod biustem. Spojżałem na nią ze zdziwieniem.
-Chcesz wejść do klubu? - pokiwałęm głową na znak że tak.- To chodź, patrz i podziwiaj.
Poszedłem za nią. Stanęliśmy na przeciw ochroniarza. Ochroniarz ilustrował jej ciało od góry do dołu. No tak miała odsłonięty cały brzuch.
-Hej-powiedziała uwodzicielsko.
-Cześć - powiedział do niej - Co tak piękna i sexsowna dziewczyna tu robi?-zapytał ochrypłym głosem
-A tak przyszliśmy się z kolegą zabawić.-powiedziała po czym oblizała swoje usta. Boże jak ja pragnąłem posmakować jej ust. - Przepraszam ktoś do mnie dzwoni.-powiedziała słodkim głosikiem i odeszła od nas na 3-4 metry. Ocgroniarz bez skrupułów gapił się na jej tyłek. Coś tam powiedziała i wróciła do nas.-To co możemy wejść?-zapytała.
-Oczywiście, takie dziewczyny są zawsze mile widziane-powiedział i wręczył jej do ręki jakiś kluczyk.-Macie tylko nie zagłośno mi tam.-dodał.
-Dzięki-powiedziała i puściła do niego oczko, a ten klepną ją w tyłek. Od razu jak weszliśmy ona spuściła koszukę i odetchnęła głośno.
-No ładne przedstawienie.-powiedziałem
-Dzięki
-Robiłaś już tak kiedyś?- zapytałem, a ona pokiwała głową na nie
-Idę po coś do picia chcesz coś?-zapytała.
-Zdaję się na ciebie.-powiedziałem uśmiechająć się do niej, a ona oddała uśmiech. Po chwili przyszła z dwoma drinkami. Podała mi jeden i upiliśmy z nich łyki. Nawet nie zauważyłem gdy nasze kieliszki były puste. Angela pociągnęła mnie za ręke.
-Idziemy tańczyć-powiedziała próbując przekszyczeć muzykę.
-Z tobą zawsze i wszędzie.-powiedziałem do niej. Gdy weszliśmy na parkiet akórat leciała wolna piosenka. Tańczylismy przytuleni do siebie. Nagle muzyka ucichła.
-No to sobie potańczyliśmy.-powiedziała An.
-No może nie długo ale dla mnie to były najpiękniejsze chwile.
...oczami An...
Uśmiechnęłam się na jego słowa. Po jakiejś godzinie opuściliśmy klub. Podszedł do nas tez sam ochroniarz który nas witał.
-Mam nadzieje że bawiliście się dobrze.-powiedział.
-Bawiliśmy się przecudownie dzięki.-puściłam do niego oczko i oddałam klucz do pokoju w którym wcale nie byliśmy, ale chuj z tego. Szliśmy znowu trzymając się za ręce. Nie wiem jakim cudem znaleźliśmy się w sypialni. Przebrałam się do mojej "piżamy" i opuściłam łaziękę. W pokoju zawitał mnie Zayn.
-Świetnie się z tobą bawiłem.-powiedział wyciągając do mnie rękę albym do niego podeszła. Zaakceptowałam jego ruch i zbliżyłam się do niego.
-Ja też świetnie-powiedziałam.
-Jest tylko jedna rzecz którą chciałęm zrobić od razu po wejściu do klubu.-powiedział nadal siedziąc.
-A mianowicie jaka?-zapytałam a on zrobił coś czego bym się nie spodziewała. Wstał i pocałował mnie. Tak po prostu mnie pocałował. Nagle oblą mnie w talii i zaczą całować namiętniej. Nie wiem do czego by doszło gdzyby nie przeszkodził nam trzask drzwi do sypialni. Oderwaliśmy się od siebie. To Harry. Był zły, nawt bardzo. Momentalnie wypchną Zayna z sypialni i sam położył się do łóżka. Położyłam się koło niego.
-Harry?-zapytałam
-Nie odzywaj się do mnie.-rzucił krótko. Po jego odpowiedzi zasnęliśmy po dwuch stronach łóżka.







___________________________________________________________________________________________I już jest. Czekam na komentarze/////Alex :)





czwartek, 17 października 2013

rozdział 12 - ja się go boję

                                                                          włącz
RANO
...oczami An...
Obudziłam się i zobaczyłam śpiącego Hazze. Spał tak słodko że aż żal było go budzić, więc szybko zwlekłam się z łóżka i podreptałam do łazięki. Ubrałam się tak, a włosy pozostawiłam rozpuszczone. Udałam się na dół  i postanowiłam zrobić nam śniadanie. Gdy smarowałam kromki chleba margaryną zadzwonił mój telefon. Liam dzwonił. Dałam na głośnomówiący.
-Tak braciszku?
-No hej. Słuchaj Harry jest może w pobliżu?-zapytał mnie.
-Nie Harry śpi.
-To dobrze. Posłuchaj Louis tam jedzie i chce z tobą porozmawiać.
-Noi. Co to ma wspólnego z Harry'm?
-Posłuchaj idź zamknąć Hazzę w sypialni żeby nie słyszał, ani nie widział waszej rozmowy.
-Ale cz...
-Nie pytaj tylko zrób to o co cię proszę.-przerwał mi.
-Ok. Kocham cię Liaś.
-Ja ciebie też. Pa.
-No baj- i rozłączył się. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Nagle niespodziewanie przyszedł Harry.
-O widzę, że coś tam pichcisz.-powiedział przytulając się do mnie i właśnie wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Już wiedziałam, że to Lou, więc natychmiast wpiłam się w usta Hazzy i podążałam z nim w kierunku sypialni.
-An bardzo podoba mi się twoja propozycja ale ktoś dzwoni.-powiedział na jednym wydechu i znów zaczął mnie całować.
-To niech poczeka ja mam dużo ciekawsze zajęcie.-odpowiedziałam również na jednym wydechu.Gdy znaleźliśmy się w sypialni popchnęłam go na łóżko, a on ściągną koszulkę, czekając na jakiekolwiek poczynania z mojej ztrony, a ja tylko cofnęłam się do drzwi, szepnęłam cichę przepraszam, wyciągnęłam klucz i zamknęłam go. Coś krzyczał ale nie mogłam go zrozumieć. Szybkim krokiem poszłam otworzyć drzwi. I tak jak się spodziewałam stał w nich Louis lecz znowy nie był sobą, znowu jego oczy były jakieś zamglone.
-Hej Lou-powiedziałam i nagle Lou mnie popchną tak mocno że prawni straciłam równowagę jednak przez to że kiedyś tańczyłam, zachowałam ja.
-Dawno się nie widzieliśmy Angeliko.-powiedział i zbliżył się do mnie.
-Lou o co ci chodzi?-zapytałam go.
-Kochaj się ze mną Angelo, proszę. - powiedział i złapał mnie za kostki tak że upadłam i znalazłam się pod nim.
-Louis nie ma mowy.-zaprzeczyłam.
-Jak nie chcesz sama to ci pomogę.-powiedział i naglę usłyszeliśmy kroki.
-HARRY!!!!!!!!!!!!-zaczęłam głośno krzyczeć. Wtedy Harry przybiegł odciągną Louisa i odszedł siadając na kanapie. Spojrzałam na niego a następnie na Louisa który podążał w moim kierunku. Chwycił mnie za ramiona i podniósł do góry. Stanęłam na przeciwko niego i chciał mnie pocałować jednak zrobiłam unik i pocałował mnie w policzek.
-Jeszcze cię zerżnę zobaczysz. Będziesz mnie o to błagała.-powiedział i odwrócił się
-Jeszcze czego! Chyba po moim trupie!!!-krzyknęłam a on tylko machną ręką i wyszedł. Poszłam do kuchni wzięłam do ręki talerz. Razem z talerzem weszłam do salonu, usiadłam na fotelu i rzuciłam go w ścianę z taką siłą że jeszcze spadł obraz. Miałam zaciśnięte dłonie w pięści ze złości ale po chwili wybuchnęłam płaczem. Nagle podszedł do mnie Harry i zaczął przytulać.
...oczami Harry'ego...
Siedziała i płakała. Byłem na nią zły za tą akcję z zamknięciem mnie ale podszedłem do niej i przytuliłem ją. Spojrzała na mnie tymi jej pięknymi chociaż popuchniętymi od płaczu oczami.
-Ciii... wszystko będzie dobrze..-kołysałem ją w tą i z powrotem, aby się trochę uspokoiła
-Ja się go boję Harry i to bardzo.-powiedziała.
-Nie bój się on cię nie skrzywdzi obiecuję.-powiedziałem, a ona przytuliła się do mnie.
...oczami An....
Harry był prawdziwym przyjacielem nie wiem dlaczego go nie lubiłam.
-Dobra nie będziesz tu tak siedzieć i płakać.-powiedział Harry
-No to co robimy?-zapytałam gdy wrócił mi humorek

-Nie wiem TY wybieraj - powiedział i pokazał na mnie palcem.
-Dlaczego ja?-zapytałam śmiesznym głosem
-Bo jesteś dziewczyną.-odpowiedział mi
-Ale ty masz słodkie loczki i dołeczki-przekomarzałam się z nim.
-Ale ty jesteś bardziej sexsi-powiedział mi
-O czyli jednak jesteś pojebany.-powiedziałam z uśmiechem.
-Nie jestem. Po prostu szaleję za tobą. 
-Dobra wygrałeś, ja wybieram. Ale będziesz musiał się zgodzić.
-Co tylko chcesz.
-Więc zapraszamy tu Justina, Sami oraz znajomych mojej kochanej niewyżytej humorystycznie przyjaciółki i gramy w butelkę. Co ty na to?
-Gdybyś nie wspomniała o Justinie to bym się zgodził ale teraz to się muszę zastanowić..-powiedział
-OK czyli się zgadzasz.
-Nie powiedziałem tego
-Sorry już dzwonię.
(rozmowa)
-Hej Sami 
-Hejka moja droga kochana i niewyżyta przyjaciółko. - odpowiedziała mi
-Grabisz sobie Sami. Dobra wracając zapraszaj znajomych i wpadaj do mnie pogramy w coś. 
-Mówiąc coś masz na myśli butelkę?-zapytała mnie 
-Rozgryzłaś mnie. Ale się zgadzasz. Wiedziałam masz tu adres.-powiedziałam jej adres. Po czym się rozłączyłam.
(koniec rozmowy)
Po nie całych 5 minutach przyszła Sam ze znajomymi. Przywitałam się ze wszystkimi i poszliśmy grać.
...oczami Harry'ego...
-Ej stop!-zawołała An
-Co?-zapytała się jej przyjaciółka Sam jak dobrze pamiętam
-Nie ma Justina-powiedziała An
-Ale bez niego damy sobie radę-powiedziałem.
-Może masz rację-powiedziała Angela.
Rozpoczęliśmy zabawę. Usiadłem obok Angeliki i popatrzyłem na nią a ona tylko się uśmiechnęłą. Pierwsza kręciła Sam. Wypadło na Angelę.
-No więc kochanie pytanie czy wyzwanie?-zapytała 
-Jak śmiesz o to pytać oczywiście że, wyzwanie-powiedziała z ironią w głosie 
-No więc masz całować osobę po twojej lewej stronie przez 2 minuty. - szybko popatrzyłem kto siedzi po lewej stronie i zorientowałem się że to ja.
-To ja wybieram pytanie-powiedziała An, a mi zrobiło się przykro.
-Och Angeliko czyżbyś wymiękała przecież to tylko niewinny całus?-spytała An, Sam
-Dla kogo niewinny dla tego niewinny.-powiedziała cicho jednak ja usłyszałem-Dobra zgadzam się -powiedziała już głośniej.
-No to 3,2,1 START!- gdy tylko krzyknęli słowo start An wpiła się w moje usta. Nasze języki toczyły zaciętą walkę, a ja coraz bardziej jej pragnąłem. I nagle krzyknęli STOP, a An przestał mnie całować.
Dla mnie to były najpiękniejsze 2 minuty mojego życia
-I jak wyszło-zapytała cicho patrząc mi w oczy
-Idealnie-odpowiedziałem równie cicho.
-Ej powtórka później-zawołał jeden z kolegó Sam. An tylko się uśmiechnęła i pokiwała głową w niedowieżaniu. Graliśmy tak aż znowu wypadło na An. Kręciłem ja
-WYZWANIE! - krzyknęła An.
-Doba złotko podobno tańczyłaś?-zapytałem
-No tak
-To zatańcz-takie dałem jej wyzwanie.
-Ale jak zatańczy ze mną Sam i inne dziewczyny.
-Dobra powiedziały chórem.
Sam wybierała piosenkę i zaczęły (An to ta w niebieskiej luźnej koszulce). Skończyła i tak zakończyliśmy naszą zabawę.
...oczami An...
Zatańczyłam ja naprawdę zatańczyłam. Nie mogłam w to uwieżyć. To było przecudowne. Nagle moje rozmyślenia przerwał dzwonek do drzwi.





















rozdział 11 - Mam coś dla ciebie...

RANO
...oczami An...
Wstałam o 10.30. I tak pół nocy nie spałam bo myślałam o tym dupku. Już wiem co zrobię wrócę do domu. Tak to będzie najlepsze wyjście. Poszłam do łazięki i ubrałam się w to. Włosy spięłam w kucyk. Gdy byłam gotowa zeszłam na dół. Justina nie było leżała tylko jakaś karteczka którą zignorowałam ją i poszłam zjeść śniadanie. Gdy już zjadłam podreptałam po swoją walizkę wkładając do niej rzeczy które jeszcze leżały. Szybko wzięłam jakąś kartkę i napisałam na niej, że bardzo dziękuje za przenocowanie i już wyszłam. Szłam na postuj taksówek i właśnie tam zobaczyłam Harry'ego. Nie zwracając na niego uwag podeszłam do jakiejś taksówki.
-Przepraszam czy może mnie pan tam zawieść?-podałam kierowcy karteczkę z adresem
-Niestety nie kursujemy tak daleko. Przykro mi-od powiedział kierowca
-Dobrze. Do widzenia.-powiedziałam smutna i poszłam usiąść na ławeczce. Nagle zadzwonił mój telefon. Dzwonił nieznany numer. Odebrałam.
-An.-odezwała się Sam
-Hej Sam. -od powiedziałam smutna
-Hej co się stało?-zapytała zmartwiona
-Chcę wrócić do domu ale nie wiem jak daleko mnie ten dupek wywiózł-od powiedziałam prawie płacząc.
-To przyjedź do mnie napiszę ci Emsem adres-powiedziała
-OK kocham cię i cieszę się że się wszystko między nami ułożyło. - powiedziałam tak żeby Hazz usłyszał.
-No ja też baj.
-Baj.
...oczami Harry'ego...
Obudziłem się zdezorientowany bo nie było rzeczy An tylko karteczka na której było napisane:

Tak mi to okazujesz? Nigdy ci tego nie wybaczę. Zraniłeś mnie i to nie wiesz jak bardzo. Pewnie jak się obudzisz nie będzie mnie w domu i nie martw się nie wrócę. JAK MOGŁEŚ?!!!??!
                                                                                       NIE twoja już Angelika.

Boże co ja znowu zrobiłem, nic nie pamiętam. Ubrałem się i poszedłem się przejść. Najpierw udałem się na postuj taksówek. I bingo była tam. Najpierw rozmawiała z kierowcą taksówki, a następnie rozmawiała prze telefon. To co wtedy usłyszałem o mało co nie wytrąciło mnie z równowagi. Między nią, a kim się ułożyło? Byłem zdruzgotany, natychmiast do niej podeszłem.
-An kochanie znalazłem cię, nareszcie nie wiesz jak się o ciebie martwiłem.-powiedziałem i chciałem się do niej przytulić, ale ona wstała i uderzyła mnie w policzek.
-Martwiłeś się hahahah chyba w dupie.
-An o co ci chodzi. Wróć ze mną do domu proszę - mówiłem łamiącym głosem
-Nie czytałeś liściku. Nigdy ale to NIGDY z tobą nie wrócę!!!-krzyczała na mnie.
-Ale An ja cię kocham-powiedziałem spokojnie.
-Jasne. A kochałeś mnie jak mówiłeś do mnie, że tylko ktoś chory zdoła mnie pokochać. Żebym spierdalała bo ci tylko na głowę wchodzę. CO!!!! Wtedy mnie kochałeś?! Nie sądzę.- wybuchła. Miała łzy w oczach. To było widać.
-Ale...-nie dała mi skończyć.
-Nie ma ale Harry. To bolało i boli!-chciałem jej dotknąć ale odrzuciła moją rękę-Nie dotykaj mnie Harry. Daj mi już spokuj.
...oczami An...
Gdy tak do niego mówiłam zauważyłam w oddali Justina, który śmieje się z zaistniałej sytuacji. Podszedł do nas.
-Hej An kotku. Uciekłaś ode mnie z łóżka więc musiałem cię poszukać-dał mi buziaka w policzek, a ja już wiedziałam o co mu chodzi.-O cześć Harry.
-Spierdalaj od niej-powiedział po cichu Hazz, ale ja i tak słyszałam
-Skarbie nie mów da mnie kotku do ci zaraz przypierdolę, a ty Hazz mówłeś coś?-obojgu zrzedła mina
-Ale jak to, myślałem że.. - nie dokończył bo mu Harry przerwał
-Co myślałeś że jak u ciebie An zanocuję to będziesz się mógł tak do niej zwracać? Przeciesz ty masz dziewczynę-powiedział Hazz
-No właśnie, a teraz pozwól, że pójdę z Harrym do NASZEGO domu.
Szliśmy w zupełnej ciszy. Nikt nie chciał jej przerwać.
-An-zaczą Harry
-Tak?
-Mam coś dla ciebie.
-A co?-zapytałam z lekkim uśmiechem
-Zobaczysz jak przyjdziemy do domu
Weszliśmy do domu i zobaczyłam pięknie przystrojony stół.
-Harry to piękne ale ja jestem nie odpowiednie ubrana.
-To leć się przebrać. W łazięce masz ubrania.
Weszłam do łazięki i ubrałam się w naszykowaną prze Harry'ego sukienkę i buty. No nie powiem miał dobry gust, sukienka leżała idealnie. Włosy spięłam tak. Miałam długie włosy więc wyszło idealnie. Do tego lekki makijaż oczu i byłam gotowa. Zeszłam na dół i zobaczyłam Harry'ego z różą w zębach.
-Hazz pacanie bo się skaleczysz - podeszłam do niego i wyjęłam mu róże
-Róża dla ciebie mnie nie kaleczy.-powiedział i pocałował mnie w policzek.
-Dzięki-powiedziałam
-Siadajmy-powiedział po czym zajęliśmy miejsca. Cały czas gdy jedliśmy Harry spoglądał na mnie. Nagle po prostu nie wytrzymałam wzięłam jedzenie i poszłam zjeść na kanapę.
-An kochanie chodź tu do mnie zjeść bo mi się samamu nudno robi.
-Nie będę jadła w twoim towarzystwie.-odpowiedziałam mu
-A to niby dlaczego-podszedł do mnie i wziął mi talerz.
-Ej-krzyknęłam.
-Co już skończyłaś-powiedział żartobliwie.
-Nie prawda wcale, że..-nie dokończyłam bo patrzyłam jak bierze sobie do ust całkiem spory kawałek mojego kurczaka..
-Mówiłaś coś?-zapytał z pełnymi ustami.
-Już nic. -odpowiedziałam i zobaczyłam jak wypluwa mojego kurczaka na talerz.-Harry jesteś obrzydliwy.
-Tak, to jak jestem obrzydliwy to cię zaraz zgwałcę.-powiedział ze śmiechem.
-CO?- nie mogłąm skończyć bo rzucił się na mnie i zaczął mnie łaskotać. Gdy przestał poszłam się umyć i spać. Gdy już prawie zasypiałam wszedł Hazz i wpakował mi się do łóżka.
-Harry ja chcę się wyspać-powiedziałam
-No ja też-odpowiedział
-Tylko ja się chcę wyspaś sama.
-An ale mi tam samemu zimno. Mogę zostać plisssss-zaoytał z oczkami kota ze shreka.
-No dobra śpij już-uległam.
-Dzieki kocham cię-powiedział.
-Ta fajnie bo ja ciebie też.-i gdy to powiedziałam Hazz dał mi bardzo czułego buziaka na dobranoc. Zasnęliśmy wtuleni w siebie.




__________________________________________________________________________________Post dodaje na moje urodziny. Wszyscy mnie błagali żeby była z Harry'm i tak będzie obiecuję/wasza Alex.







niedziela, 13 października 2013

rozdział 10 - tak mi to udowadniasz?

...oczami An...
Tak powiedziałam to.  Kochałam tego głupka. Jakbyście widzieli jego
minę.
-Co powiedziałaś?-zapytał mnie
-Wiem że to głupie. Przepraszam jeśli uraziłam twoją dumę mówiąc żebyś mnie kochał.-odpowiedziałam
-I znowu zaczynasz?!-podniósł głos
-Co zaczynam? Uświadom mi to.
-Być dla mnie taka oschła.
-No sorry ale każdy ma swoje zdanie. Ja tak uważam bo tak się zachowujesz!-również lekko podniosłam głos.
-No to widać źle mnie znasz!!-zaczynała się kłótnia
-A kiedy miałam cię poznać? Przecież dla ciebie poznawanie się to znaczy pójść z kimś się pieprzyć!!!!-oj ale mu dowaliłam
-Kocham cię!!!!!! I wcale nie chcę cię pieprzyć!!!!-czyżby się uraził?  Tak uraziłam rozpieszczoną gwiazdeczkę
-Nie wieżę ci że mnie kochasz i w to drugie też jakoś nie mogę uwieżyć. - odpowiedziałam teraz spokojniej i położyłam się tyłem do niego.
-Udowodnię ci to.-szepną mi do ucha i wyszedł, a ja zasnęłam.
Następnego dnia......
Wstałam o 9.00. Jacie gacie ja wstałam tak wcześnie. Chciałam znowu zasnąć ale nie mogłam cały czas chodziły mi po głowie słowa Hazzy że mi to udowodni. Ale co? W jaki sposób? Nic nie wymyśliłam. Podreptałam do walizki i otworzyłam ją. Boże co on mi spakował. Po jakichś 5 minutach skąpletowałam ubrania i poszłam przebrać się w to. Zrobiłam jeszcze lekki makijaż i zalokowałam włosy bo Harry oczywiście nie wziął prostownicy tylko lokówkę. Zeszłam na dół. Usłyszałam piękne zapachy z kuchni i jakieś śpiewy. Nie mogłam się powstrzymać i podreptałam do kuchni i przytuliłam od tyłu mojego kucharza.
-Ładnie śpiewasz. Co na śniadanie? - zapytałam
-Robię naleśniki. Zaraz będą siadaj-uśmiechną się do mnie i cmokną  w nos. Jeny on się naprawdę starał.-Podano do stołu. -zawołał po chwili i przyszedł z talerzami na których były naleśniki.
-Dziękuje panu.-odpowiedziałam z gracją i zabraliśmy się za jedzenie. Były naprawdę smaczne.
Gdy zjedliśmy poszłam do kuchni zmyć naczynia. Jak już zmyłam poszłam do salonu. Harry bacznie mi się przyglądał.
-No co sam mi takie ubrania spakowałeś.
-Kurdę jak ja bym cię teraz chciał ale muszę się po wstrzymywać-powiedział.
-Wiedziałam!-krzyknęłam trochę zła
-Ale co?-zapytał
-Nic idę się przejść.
-Poczekaj idę z tobą.
-Nie nie idziesz. Muszę wszystko przemyśleć.
-Dobra ale postaraj się wrócić przed 20.00
-OK.
Wyszłam i szłam przez park. Dreptałam ścieżką i oglądałam widoki. Usiadłam na ławce i przyglądałam się blondynce siedzącej przede mną. Kogoś mi przypominała, ale nie wiedziałam kogo.
(Wspomnienie)
-Hej Sam  czekaj. To nie moja wina! - krzyczałam na przyjaciółkę biegnącą w wzdłuż parku. Nagle się zatrzymała i podeszła do mnie. 
-Jak to nie twoja, a kto całował mojego chłopaka. Hmmm?
-Nie ja go całowałam tylko on mnie. Zobacz tu mam dowód-odwróciłyśmy się i zobaczyliśmy jak Jim
(chłopak Sam) całuję się z inną. W oczach dziewczyny były łzy, jednak do dziś mi nie wybaczyła....

(Koniec wspomnienia)
-Sam - powiedziałam szeptem - Wybacz mi - znowu szeptem jednak dziewczyna to usłyszała i odniosła głowę. Tak to była moja Sam. Tak bardzo za nią tęskniłam.
-An, kochanie tęskniłam.-powiedziała i dosiadła się do mnie.-Już zrozumiałam jaki błąd popełniłam opuszczając cię.
-Sam nie twoja wina. Dobra nie będziemy tak tu siedzieć chodź do mnie.
-Nie nie mogę czeka na mnie kolega.
-Ah tak kolega... Dobra to może jutro się spotkamy?
-No pewnie. Do zoba.
-Pa-odpowiedziałam przyjaciółce i poszłam do domu. Miałam tam być przed 20. I prawie było za pięć dwudziesta jak weszłam do domu. Krzyknęłam tylko jestem i poszłam do pokoju. gdy się przebierałam do piżamki jeśli tak to można nazwać wparował Harry. Kurwa co za idiota.
-Puka się!-wrzasnęłam na niego
-Przepraszam An. Chciałem cię poprosić żebyś poszła ze mną na dyskotekę. A tak poza tym masz ładny stanik.-gdy to powiedział zorientowałam że nie mam na sobie bluzki jednak nie przejmowałam się tym zbytnio.
-Dzięki i nie wiem
-No prooooooszę-przeciągną literę i przez to mu uległam. A niech to.
-Dobra tylko daj mi się przebrać.
-OK- powiedział i cmokną mnie w......usta.  Jacie gacie. Dobra mniejsza o to. Poszłam się odświeżyć i ubrać. Wyszłam i poszłam zrobić sobie włosy. Ścieniowałam je. Miałam na dnie torby farbę cieniującą. Oczy pomalowałam tak. Nauczyła mnie tego mama Sam bo była makijażystką. Gotowa zeszłam na dół.
-WOW opłacało się tyle na ciebie czekać. Wyglądasz wspaniale.-powiedział
-Dzięki. Idziemy?- dopiero wtedy zobaczyłam jak był ubrany. Kremowe spodnie dobrze komponowały się z białym t-shirtem i czarną marynarką. Wyglądał naprawę dobrze.
-No chodź
Szliśmy rozmawiając i śmiejąc się. Weszliśmy do klubu. Od razu poczułam zapach potu i alkoholu.
-Idę po drinki.-powiedział Harry.
-Jasne poczekam tutaj.
-Yhm. Dobra.
Nagle podszedł do mnie jakiś chłopak bardzo przystojny nie powiem i zaciągną do tańca. Tańczyliśmy, a ja prawie zapomniałam o Harry'm. Gdy skończył się taniec zaczęłam go szukać jednak na próżno.
Usiadłam na schodach przed klubem w nadziei że kiedyś wyjdzie. Nagle poczułam że ktoś mnie przytula. Harry-pomyślałam. Jednak się myliłam bo był to Justin.
-Hej moja ty ślicznotko co ty tu tak sama siedzisz?-zapytał. Wtedy zdałam sobie sprawę że to nie jakiś tam Justin tylko Justin Bieber.
-Czekam ale chyba się nie doczekam.
-To chodź. Co będziemy tu tak siedzieć.
-Masz rację. O sorry ktoś dzwoni. Zaraz przyjdę.
-Dobra poczekam.
-Nie musisz.... O kurwa-spojrzałam na telefon Liam dzwoni...
-Co się stało? - zapytał z troską większą niż czasami mój brat.
-Nic....... Halo.....Liam......co nic nie robię.....nie wiem gdzie jest Harry.........tak  szukałam go ale nie mogłam znaleźć......no ok paa.
-Justin widziałeś tutaj może Ha...-nie dokończyłam bo przerwał mi pocałunkiem i to takim naprawdę dziwnym. No ależ cóż odwzajemniłam go. Ja jestem dziwna.
...oczami Harry'ego....
Zobaczyłem ją. Moją małą An. Całowała się z Justinem.....zaraz zaraz z Justinem. Chciałem do nich podejść i wpierdolić Justinowi przecież on miał dziewczynę to jakim prawem całował moją. Chociaż on nie była moja bardzo chciałem być dla niej kimś ważnym. Będę się starał obiecuję to na moją miłość do niej. Lecz najpierw idę się napić.
....oczami An....

Gdy Justin skończył ten pocałunek weszliśmy do klubu, a Justin cały czas się do mnie uśmiechał. Zobaczyłam Hazzę. Siedział przy barze. Powiedziałam Justinowi że idę z nim pogadać.
-Harry...
-O nasza maleńka przyszła. Co chcesz.
-O co ci chodzi?
-Szybko bo idę się zabawić-wtedy podeszła do niego jakaś ruda i zaczęła go całować. Miałam łzy w oczach.-Nie bój się z tobą też się kiedyś zabawię.
-Odpierdol się ode mnie-powiedziałam
-Spierdalaj bo tylko mi na głowę wchodzisz.-wtedy gdy to powiedział pierwsza łza polała się po moim policzku. Odeszłam i przytuliłam się do Justina.
-Zabierz mnie stąd Justin proszę
-Oczywiście, chodź-poszliśmy
Całą drogę przeszliśmy w ciszy. Chciałam ją przerwać ale nie umiałam. Razem z Justinem weszliśmy do domu w którym na razie mieszkałam. Nie chciałam być sama. Oglądaliśmy film i właśnie wtedy wszedł Hazza. Ja momentalinie przytuliłam się do Justina. Harry zaczął kutnie
-Wypierdalaj stąd chuju!!!!-zaczą krzyczeć
-Zostaw go!!!!-wdałam się w kłutnię
-Zamkij sie dziwko!!!!-momentalnie łzy pociekły mi po policzku
-Tak mi to udowadniasz?-zapytałam cicho
-CO!!!-zapytał  krzycząc
-Że mnie kochasz-odpowiedziałam
-Nigdy cię nie kochałem. No bo zobacz na siebie kto zdrowy mógłby cię pokochać?! CO!!!!?????- i właśnie wtedy schowałam się za Justina płacząc mu w ramię
-Ja ją pokochałem i jestem zdrowy-odezwał się mój wybawiciel, a my spojżeliśmy na nigo.
-Ciebię się o nic nie pytałem-powiedział Harry
-Mam tego dość.-pobiegłam do siebie i wybiegłam spakowana
-Ej co robisz gówniaro?!-zapytał wyraźnie wkurwiony
-Wychodzę i nie wrócę-odpowiedziałam i wyszłam razem z Justinem.
-I co ja teraz zrobię?-zapytałąm gdy byliśmy na dworze.
-Chodź do mnie
-Ale...
-Nie ma żadnego ale chodź.-zamuwiliśmy taxi i po 10 min byliśmy pod jego domem był piękny. Weszliśmy do niego a on pokazał mi pokój w którym miałam zostać na noc
-Proszę
-Dziękuje-powiedziałam po czym poszłam się umyć i przebrać w to co miałam w walizce czyli tą nieszczęsną koszule. Gdy ją ubrałam zeszłąm na dół i tam oglądneliśmy z Justinem komedię i poszłam spać.


środa, 9 października 2013

rozdział 9 - Gdzie mnie ciągniesz?

...Oczami An...
Harry prowadził mnie gdzieś w nie znanym mi kierunku.
-Harry gdzie mnie ciągniesz.- zapytałam
-Przed siebie  - odpowiedział mi miło. Aż się trochę zdziwiłam
Szliśmy i szliśmy aż wkońcu doszliśmy do jakiegoś czarnego BMW. Weszliśmy do auta ja może niechętnie no ale weszłam. Gdy zamknęłam drzwi ułożyłam się się wygodnie na fotelu i zobaczyłam na telefon. Nic pustki. A czego mogłam się spodziewać. Nagle zorientowałam się, że nadal stoimy.
-Czemu stoimy?-zapytałam
-Bo tak.-odpowiedział patrząc się na mnie
-Aha, a moglibyśmy ruszyć?-zapytałam ponownie
-Nie.
-Ale dlaczego?
-Bo jak ruszę to nie będę mógł się na ciebie popatrzyć.
-Ok. Pa.-odpowiedziałam obojętnie. Już chciałam wyjść kiedy się zorientowałam że drzwi są zamknięte.
-Wypuść mnie! Chcę wracać do domu, wypuść mnie do jasnej cholery.
-Nie wypuszczę cię bo Liam mnie prosił żebym cię zabrał gdzieś zdala od niego.-powiedział spokojnie
-Ale od kogo?
-No od Juliana.
-Ale czemu??
-Nie rozumiesz..-powiedział i spuścił głowę.
-Czego kurwa nie rozumiem?!-podniosłam trochę głos.
-Tego, że Julian cię skrzywdzi. On ma dziewczyny tylko na jedną noc. Nie chcę żeby on ci coś zrobił...-Chciał kontynuować swój monolog ale przerwał mu mój telefon.
-OOO nareszcie ktoś się o mnie martwi. - westchnęłam gdy zobaczyłam że dzwoni Julian.
Rozmowa telefoniczna (A-An, J-Julian)
A-Hej Julian.
J-Hej co robisz?
A- Miło że się martwisz jako jedyny.- Gdy powiedziałam dwa ostatnie słowa popatrzałam na Harry'ego, a on wstał i wyszedł z auta i trzasną drzwiami, wtedy właśnie zdałam sobie sprawę co zrobiłam.
A-Sorry ale ja muszę kończyć.
J-Ale jak to nie...-nie dane mu było dokończyć bo się rozłączyłam. Wybiegłam z auta jak poparzona. Nie mogłam go znaleźć. Rozglądałam się dobrze i wtedy zobaczyłam idącą gdzieś osobę. Rozpoznałam go to był Harry. Szybko ile miałam sił i dogoniłam go. Ma się kondycję.
-Harry... czekaj.. na...chwilę-mówiłam dysząc. No tak ma się kondycję ale on naprawdę szybko chodził.
-Po co mam czekać żebyś na mnie wyjechała ze swoimi tekstami-powiedział rozdrażniony.
-Nie chciałam cię tylko przeprosić. To nie miało tak wyjść.-powiedziałam gdy w miarę uspokoiłam oddech.
-A jak? Myślisz że ja się o ciebie nie martwię?!-powiedział z poniesionym głosem.
-Nie, wiem że się martwisz ale nie wiem o co ci chodzi z tym że Julian mnie skrzywdzi, nie znasz go?-powiedziałam mile.
-Znam i to nie wiesz jak bardzo.-powiedział mile.
-Ale co o ni... - nie dokończyłam bo przerwał mi pocałunkiem. Na początku byłam zdezorientowana. Ale po chwili wiedziałam co się dzieję. Mój mózg kazywał mi przestać ale serce... mówiło coś innego. Nagle nasz niewinny pocałunek wrodził się bardziej namiętny i pożądany. Gdyby nie to, że brakowało nam tlenu nie kończylibyśmy tego co się zdarzyło.
-Zawsze chciałem to zrobić - powiedział po czy złączył nasze czoła.
-Ja też-odpowiedziałam mu
-Zaraz ty co?!-popatrzył na mnie tym jego pytającym wzrokiem.
-No zawsze chciałam ci zamknąć te twoje usteczka ale nie wiedziałam jak.- powiedziałam i odeszłam od niego na 4 metry, a on stał smutny.-No przecież żartuje chodź. - wyciągnęłam do niego dłoń, a on ją chwycił i poszedł ze mną w stronę auta.
Gdy byliśmy przy aucie on przywarł mnie do maski i zaczął całować. Całował wszędzie po szyi, ramionach, rękach, a ja? A ja miałam motyle w brzuchu. Teraz już wiedziałam że go kocham. Nagle przestał, a ja stałam ze zdziwioną miną.
-Reszta będzie w domu An.-odpowiedział, a ja pokiwałam głową z niedowieżaniem.
Weszliśmy do domu a Harry jechał w innym kierunku od domu.
-Harry ale dom jest tam-pokazałam palcem.
-An, słoneczko jedziemy na małe wakacje.-odpowiedział szczęśliwy.
-Ale jak to na wakacje?! Przecież jestem nie spakowana.
-Nie bój się spakowałem cię.
-Aha.
Nie jechaliśmy w ciszy, co chwila się śmialiśmy. Nagle Harry spoważniał i już wtedy jechaliśmy w ciszy.
Czy ja coś złego powiedziałam. Chyba raczej nie ale nie wiem. Stanęliśmy.
-Jesteśmy na miejscu. - powiedział obojętnie.
-Ok - powiedziałam równie obojętnie i wysiedliśmy z auta.-Możesz podać mi moją torbę?- zapytałam lekko się uśmiechając. Ale on tylko podał mi torbę i powiedział:
-Masz tu torbę i kluczę otwórz a ja wykonam telefon.
-Dobra- powiedziałam ze zdziwieniem i poszłam otworzyć domek.
...oczami Harry'ego...
W czasie kiedy An otwierała dom ja zadzwoniłem do Lou. Po długiej i męczącej rozmowie z moim przyjacielem poszedłem do domu. Nie widziałem nigdzie An no ale pewnie się myje. Nagle z za drzwi wyłoniła się piękna osóbka, ubrana w tohttp://images.kangoo.pl/71947730/281-535/large/koszulka_nocna_wzorek_satynowa_fioletowa.jpg. Już myślałem że będzie tylko w tym ale jednak miała na sobie jeszcze leginsy do większej połowi uda i stanik.
-Harry możesz mi powiedzieć dlaczego w mojej walizce było tylko to do spania?-zapytała słodkim głosikiem.
-Bo bardzo chciałem cię w tym zobaczyć.-podeszłemu do niej i szepnąłem-ale tylko w tym.
-A tobie co humorek wrócił?-zapytała z lekkim rozbawieniem.
-No wrócił gdy tylko cię zobaczyłem i wiesz co mam na ciebie chrapkę jak Niall na kanapkę.
-Zboczeniec pomocy!-zaczęła krzyczeć ze śmiechem.
-O nie tylko nie zboczeniec. - podeszłem do niej  chwyciłem ją w talii.
-I co chcesz ze mną teraz zrobić hmm?
-Oj chciałem tego nie robić ale mnie za bardzo sprowokowałaś-powiedziałem i przeżucając ją sobie przez ramię, Szedłem z nią na ramieniu kierując ją do sypialni. Gdy znalazłem się pod drzwiami kopnąłem w nie i położyłem moją małą An na łóżku.
-I co by tu teraz z tobą zrobić  hmm?
-Miej litość dla mnie biednej-powiedziała udając skruchę.
-Już za dużo litości na ciebie wydałem- powiedziałem to i wybuchnęliśmy śmiechem.
-Dobranoc An-pocałowałem ją w czoło i już miałem wyjść gdy nagle usłyszałem jej chichot.
-Z czego tak chichoczesz?-zapytałem
-Z ciebie.
-A co we mnie jest takiego śmiesznego bo chętnie się z tobą pośmieje.
-No bo myślała że mi coś naprawdę chcesz zrobić.-opowiedziała i wybuchnęła śmiechem.
-O teraz przegięłaś- podeszłem do niej. ściągnąłem z niej kołdrę i usiadłem na nią okradkiem.-I co by tu teraz z tobą zrobić?-zastanawiałem się a ona powiedziała co mnie zupełnie zaskoczyło ale również uszczęśliwiło:'
-Po prostu mnie kochaj.






__________________________________________________________________________________I MAMY ROZDZIAŁ 9. WIEM ŻE PÓŹNO ALE NIE MIAŁAM WENY. PAMIĘTAĆ O KOMENTARZACH/ ALEX










sobota, 28 września 2013

rozdział 8 - O boże co za słodziak

...oczami Hary'ego....
Wyszła trzaskając przy tym drzwiami. Pierwszy dzień, a ja już daję sobą pomiatać. Tak dalej być nie może. Wybrałem jej numer i odebrała.
-Harry debilu nie dzwoń po usłyszeniu zostaw wiadomość piiiiiiip.-Gdy to powiedziała zaśmiała się i potem się rozłączyła. Słyszałem jeszcze jakiegoś chłopaka. Czułem się zazdrosny...
...oczami Angeli...
Doszłam do domu Domiego. Zapukałam i po chwili otworzył.
-An co ty tu robisz?-zapytał
-A tak chciałam cię odwiedzić. Chyba nie przeszkadzam?
-Nie no co ty.
-Poczekaj ktoś do nie dzwoni.-wyciągnęłam telefon z kieszeni i zobaczyłam że dzwoni Matoł.
Odebrałam i powiedziałam:
-Harry debilu nie dzwoń po usłyszeniu zostaw wiadomość piiiiiiip - powiedziałam to i zanim się rozłączyłam wybuchnęliśmy z Domenico śmiechem.
-Ładnie z tego wybrnęłaś. Choć pooglądamy coś w telewizjii.
-Ok.
Oglądaliśmy tak i śmialiśmy, a nawet graliśmy w butelkę. Domi musiał ściągnąć koszulę zresztą tak jak ja no ale co z tego bo miałam na sobie jeszcze bokserkę, przecież nie jestem taka głupia. Spędziliśmy ze sobą cały dzień jak za starych czasów, aż wybiła 23.00. Jednak nie obchodziło mnie to, przecież i tak na pewno Harry się o mnie nie martwił. Nagle usłyszeliśmy dzwonek. Domenico poszedł otworzyć.
...oczami Harry'ego...
Była już 23.00. Zaczynałem się o nią martwić. Nie zastanawiając się nawet poszedłem do jej kuzyna. Wiedziałem gdzie mieszka bo podał mi adres jakby coś się działo z An. Szedłem przez park rozmyślając co jak jej u niego nie będzie. Gdy doszedłem do jego mieszkania zadzwoniłem na dzwonek. Po chwili otworzył mi jej kuzyn, był bez koszulki. Czułem się jakbym chciał mu przywalić ale się powstrzymałem.
-Tak co tu chciałeś.
-Jest może u ciebie An??-zapytałem, a po chwili doszedł do mnie jej głos.
-Domi choć zaraz się zaczyna kreskówka z naszego dzieciństwa. Choć bo mi tu nudno samej!!!!-zawołała
-Zaraz idę czekaj tam!!-odpowiedział jej.
-Choć bo się tam kurwa sama pofatyguje i cię tu siłą zaciągnę!!!-zawołał na niego tyle że głośniej.
-Nie odważysz się droga kuzynko.-zadrwił z niej, a wiedziałem że ona tego nie lubi. Po chwili zobaczyłem ją.
-A jednak się odważyłam, a teraz choć bo mi się tam nudzi-jej głos gdy on z niej drwił był inny taki miły. Po chwili dodała zła,-Co ty tu robisz? Nie masz swojego życia?!
-Mam ale się o ciebie martwiłem, a teraz choć.- pociągnąłem ją na dwór nawet nie patrząc że nie miała bluzki, tylko samą bokserkę.
-No czekaj muszę bluzkę i kurtkę założyć. Zimno mi będzie.
-No dobra to idź.- gdy poszła powiedziałem do jej kuzyna-Ej co się tu działo??
-A co cię to obchodzi?!-powiedział zdziwiony.
-Dużo bo ja ją kocham.- powiedziałem to lecz nawet nie zauważyłem że ona stoi za nim i patrzy na mnie tym swoim wzrokiem który jakby zabijał to bym już nie żył.
-KURWA!!!! Domi trzymaj mnie bo mu coś zrobię!!!!!!!- powiedziała po czym chciała się na mnie rzucić ale jej kuzyn ją powstrzymał
-Ej spokojnie An.
-Jak mam być spokojna?!! Wypierdala stąd Harry bo ci coś jeszcze zrobię!!!
-Ale... - nie dokończyłem bo mi przerwała
-No już spieprzaj!! Nie wyraziłam się jasno?!
-Dobra już idę- powiedziałem po czym z niechęcią stamtąd poszedłem. Szedłem powolnym krokiem myśląc dlaczego tak zareagowała. Gdy doszedłem do domu umyłem się i poszedłem spać. Jednak nie mogłem zasnąć. Wyciągnąłem z barku wódkę i upiłem się...
...oczami Angeli....
Chwile potem poszłam. Szłam sobie dłuższą drogą gdy nagle ktoś się do mnie dołączył.
-Przepraszam coś się stało?-zapytałam.
-Nie dlaczego tak tylko chciałem dotrzymać ci towarzystwa. Uważam że tak piękne dziewczyny nie powinny chodzić same.
-Dzięki, a tak w ogóle jestem Angelika ale wole jak mówią do mnie An lub
Angela.
-Miło mi cię poznać An jestem Julian. Mogę mieć ten zaszczyt i odprowadzić cię tam gdzie idziesz? - zapytał.
-Jasne. Akurat idę do domu więc chodź.
Szliśmy rozmawiając i śmiejąc się. Przy nim zapomniałam o incydencie z Harrym. Nawet nie wiem kiedy doszliśmy do mojego domu.
-Dzięki za dotrzymanie towarzystwa.-powiedziałam miłym głosem
-Nie ma sprawy. Może dasz mi swój numer to się zdzwonimy.
-Jasne masz- podałam mu swój numer.
Weszłam do domu szczęśliwa. Lubiłam Juliana, był spoko. Poszłam do pokoju,wyciągnęłam piżamkę i poszłam się umyć. Płukałam się ciepłą wodą. Nie zamykałam się bo myślałam że Harry już śpi...Jednak myliłam się nagle gdy skończyłam się myć i wyszłam oplatając się ręcznikiem drzwi się otworzyły i zobaczyłam w nich Harry'ego. Nie wiem czy mi się wydaję ale był pijany.
-O An ale sexi wyglądasz.-powiedział poruszając przy tym brwiami.
-Spierdalaj stąd Styles. -powiedziałam spokojnie. Nie chciałam na niego krzyczeć nie miałam już sily.
-Wyjdę jeśli pokarzesz mi co tam chowasz pod tym ręcznikiem-przybliżył się niebezpiecznie blisko.
-Nie pozostawiasz mi wyboru. - powiedziałam po czym z całej siły kopnęłam w jego krocze, że aż prawie ręcznik mi spadł.
-Pojebało cię!!-krzykną zwijając się  z bólu.
-Teraz wyjdziesz po dobroci ci mam ci jeszcze raz kopnąć?-powiedziałam spokojnie
-Suka -powiedział po czym wstał i wyszedł. Szybko ubrałam się w moją piżamkę http://stylistki.pl/pizamka-215346/ i poszłam spać.
...rano...
Obudziłam się o 10.00. Wstałam z łóżka i poszłam się ubrać. Ubrałam się w to http://m.ocdn.eu/_m/8e1ef4ca5fee32b43e1b1dd4fd22ad2a,62,37.jpg  i zeszłam na dół.
-Cześć-powiedziałam oschle.
-Hej - powiedział i odsuną się jak najdalej ode mnie, a ja tylko się zaśmiałam chytrze.
Gdy sobie jadłam kanapki z nutellą usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Kurwa nie dadzą ludziom zjeść w spokoju.
Poszłam otworzyć i ujrzałam w nich wielki bukiet róż.
Uśmiechnęłam się i zabrałam je do domu. Gdy zobaczyłam liścik zaczęłam go czytać pół głosem.
Dziękuje ci za wczorajszy mile spędzony spacer. Mam nadzieję że się jeszcze zobaczymy.
                                                       Twój Julian xx.
-O boże co za słodziak.-powiedziałam na głos. Harry dziwnie się na mnie spojrzał ale nie zwracałam na niego uwagi. Chwile potem zadzwonił mój telefon. Uśmiechnęłam się gdy zobaczyłam że Julian dzwoni.
-Hej słodziaku.
-Hej co za miłe powitanie prezent się podobał?
-Boże kwiaty są śliczne dziękuje.
-To co może spotkamy się dzisiaj o 18.00 w parku.
-No jasne z tobą zawszę i wszędzie.
-To bądź gotowa przyjadę po ciebie.
-Ok pa czekam.
-Pa
Rozłączył się. Ja ie zwracając uwagi na Harry'ego usiadłam na kanapie i kończyłam kanapki co chwila się uśmiechając. Gdy zjadłam pogadałam na chwilę z Liamem na skype, zjadłam obiad, pooglądałam telewizję i nim się spostrzegłam wybiła 17.00. Szybkim krokiem poszłam do pokoju. ubrałam się w tohttp://www.zeberka.pl/img_users/1232715627.JPG, włosy uczesałam takhttp://fryzurki.blox.pl/resource/P1050969.JPG i zrobiłam lekki makijaż oczu który wyglądał takhttp://i.snobka.pl/sn31/417c926f0023d60f4d540bbc. Zeszłam na dół i po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam Juliana.
-Idziemy?-zapytał
-Oczywiście.-odpowiedziałam mu.
Szliśmy przez park i nagle Julian się zatrzymał.
-Czemu stanęliśmy? - zapytałam lekko zdziwiona
-Bo muszę coś jeszcze zrobić-odpowiedział po czym zakrył mi oczy ręką i gdzieś prowadził.
-Julian gdzie idziemy?
-Zobaczysz.
-Ok ufam ci.
-Cieszę się.
Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam piknik. Ale nie taki zwykły piknik to był piknik przy świecach.
-WOW Julian to wspaniałe. Dziękuje.
-Starałem się a teraz zapraszam panią do stołu.
Zjedliśmy uroczą kolację i wolnym krokiem zmierzaliśmy do domu. Nagle zobaczyłam Harry'ego z kwiatami w ręku.
-Droga Angeliko teraz porywam cię ja. - nie wiedziałam co powiedzieć. Nagle spojrzałam na Juliana, a on tylko uśmiechnął się do Harry'ego oddając moją rękę jemu.
-Proszę to dla ciebie.-podał mi kwiaty i pocałował w policzek. - Idziemy?-zapytał po chwili.
-Yhy-nie mogłam nic innego z siebie wyciągnąć był taki inny taki.... uroczy?Nagle złapał moją rękę i poszliśmy wolnym krokiem w nie znanym mi kierunku...





_________________________________________________________________________________


Tak właśnie wygląda Julian. Podoba wam się piszcie w komentarzach.









piątek, 27 września 2013

rozdział 7 - CO KURWA!!!! Że ja mam z nim zostać chyba po moim trupie.

Płakałam i płakałam jakieś 3 godziny, a Zayn ciągle przy mnie czuwał. Lecz w końcu przerwał ciszę.
-An już nie płacz. Nie mogę patrzeć jak wylewasz łzy.
-Dlaczego to robisz?- spytałam ocierając ostatnią łzę.
-Ale co???-zapytał ze zdziwieniem.
-No bo ty się mną tak przejmujesz i pocieszasz mnie, a ja byłam taka dla ciebie nie miła.-odpowiedziałam mu.
-Bo nie lubię gdy jesteś smutna. - powiedział, a za chwilę dodał ciszej - i zależy mi na tobie.
Zrobiłam wielkie oczy. Że co on mi powiedział, że mu na mnie zależy. Boże pomóż mi i wybaw jego duszę z tego głupiego wyznania.
-Zayn przykro mi ale ja nie chcę się w nic angażować. Nawet nie wiem czy cię lubię ale doceniam to co dla mnie robisz.
-No tak, a czego mogłem się po tobie spodziewać.-powiedział i wyszedł trzaskając drzwiami. Ja natomiast stałam i patrzyłam w jeden punkt na ścianie.
Nie mogłam w to uwierzyć. Zeszłam na dół i zobaczyłam Harry'ego i Louisa. Gdy Lou na mnie spojrzał szybko przełknęłam ślinę. Przeszłam obok nich nie odzywając się do nich nawet usiadłam na kanapie i słuchałam muzyki. Mimo że, słuchałam przez słuchawki na fulla i tak słyszałam ich rozmowę.
-Harry, co się jej stało? Jakoś inaczej się zachowuje. Nawet nam nie docina?-zapytał Lou, Hary'ego.
-To długa historia, potem ci ją opowiem.
-Ale ja chcę teraz.-powiedział ze złością Louis.
-To się jej sam zapytaj!-podniósł głos Harry.
-Ty naprawdę nic nie pamiętasz????!!!!- Wydarłam się na Louis'a.
-No nie może mi łaskawie przypomnisz co ci takiego zrobiłem!!!-Lou nie wytrzymał i wydarł się na mnie.
-Powiem ci tylko tyle. Jeśli chcesz się ze mną kłócić to w stanie normalnym i nie rzucaj mną jakbym była jakąś bezwartościową rzeczą albo czymś innym, bo ja sobie na to nie pozwolę!!!!!
-O co ci znowu chodzi!?-zapytał zdziwiony a zarazem wkurwiony.
-Ty się idź leć i kup sobie coś na pamięć.
Pobiegłam szybko na górę i przebrałam się w to https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRpaBtNzSmGqeHJKyzLuivoJ6Aa7ZSyLx9KeLbSJwAM-hz9cw7g .
Nagle zawołał mnie Liam, który gdzieś mi znikną po tym jak wyszedł z mojego pokoju. Zeszłam na dół.
-Musimy pogadać siostrzyczko. A poza tym ładnie wyglądasz.-powiedział mi.
-Och dzięki. O czym musimy pogadać i dlaczego muszą być przy tym wszyscy a nie tylko ja i ty???
-Bo to jest związane z wszystkimi. A więc słuchaj. Jedziemy na tydzień do Szwecji bo musimy coś załatwić...
-Oł yea mam wolną chatę beby.-przerwałam mu.
-Daj mi skończyć.
-No dobrze kończ, ale i tak nic nie zepsuje mi humorku.
-No więc my jedziemy a ty zostajesz w domu... z Harrym. - skończył.
-CO KURWA!!!! Że ja mam z nim zostać chyba po moim trupie. Już prędzej pójdę grzebać po śmieciach niż spędzić tydzień z nim sam na sam pod jednym dachem.
-Mnie to nie obchodzi wylatujemy jutro, a ty masz się słuchać Harry'ego
-Ale...
-Nie ma żadnego ale. Nie chcę słuchać już żadnego słowa sprzeciwu jasne?1
-Dobra więc powiem dwa: NIENAWIDZĘ WAS!!!!!!!-rozpłakałam się i pobiegłam na górę, słysząc ostatnie słowa Liama.
-An poczekaj ja nie chciałem...-reszty nie słyszałam bo trzasnęłam drzwiami i zamknęłam się w pokoju.
Zaczęłam ryczeć nawet nie wiem kiedy zasnęłam i to jeszcze w ubraniu.
...rano...
Obudziłam się o 10.00. Zwlekłam się z łóżka i ubrałam to http://img.zszywka.pl/0/0116/w_9883/moda-damska/zestaw-ubran-na-jesien-.jpg (na razie bez kurtki) i wyszłam z pokoju.
-Nie ładnie tak nawet się z bratem nie pożegnałaś. - powiedział ten idiota nawet na mnie nie patrząc.
-Odwal się!! Nie mam siły się teraz z tobą kłócić. WYCHODZĘ!!!! - krzyknęłam gdy byłam już przy drzwiach i ubierałam kurtkę (przedstawioną na zdjęciu poprzednim.).
-Ale jak to, gdzie? - zapytał stojąc przy mnie.
-Gówno cię to obchodzi. - powiedziałam patrząc na niego. - NARA! -krzyknęłam i wyszłam trzaskając przy tym drzwiami.....





__________________________________________________________________________________Dzięki za czytanie i proszę o udostępnianie tego bloga innym....
KOCHAM WAS /ALEX

wtorek, 24 września 2013

rozdział 6 - I ty też.. Won stąd albo sama wam pomogę

...oczami Harry'ego...
w tym samym czasie.
Popłakałem się. Nie wiem dlaczego. Gdy wyszła z mojego pokoju, zrobiło mi się żal. Nie chciałem żeby wychodziła. Czułem się przy niej tak swobodnie. Musiałem udawać, że jej nie lubię, ale było mi ciężko.
Wyszedłem z pokoju z zaczerwienionymi oczami. Postanowiłem udać się do łazienki. Zapukałem do łazienki i usłyszałem znajomy niewinny głosik.
-Zaraz wychodzę - usłyszałem po czym zobaczyłem w drzwiach An.
-Oooo czyżby nasz Harry się popłakał.-powiedziała tym swoim słodkim głosikiem.- Nie płacz tyle bo ci się tuż rozmyje. - poklepała mnie po policzku a ja stałam jak wryty.
...oczami Angeliki...
Wyszłam z łazienki i zobaczyłam Harry'ego. Oczywiście nie obyło się bez docinek z mojej strony. Weszłam do pokoju i zobaczyłam tam całą szóstkę osób (w tym Domiego i Harrego)
-Ale jak ty tu, a przed chwilą byłeś tam i- pytałam wymachując rękami.
-Czary kochanie, czary - powiedział
-A tobie co tak wesoło? Przed chwilą płakałeś?- zapytałam się go
-Nie płakałem kochanie. - podszedł do mnie - tylko kroiłem cebulę.
-Jasne. A teraz słuchaj. Jeśli jeszcze raz powiesz do mnie kochanie to nie będziesz miał czym robić dzieci.
-A tobie co się stało idiotko.
Wtedy się wkurwiłam.
-WYPIERDALAJ z mojego pokoju, ale to już!!!!!- wrzasnęłam na niego.
-Co ty od niego chcesz !?- zapytał ze złością w głosie Lou.
-I ty też.. Won stąd albo sama wam pomogę.
-Ej no weź. Chcieliśmy z tobą posiedzieć, a ty wyrzucasz dwóch naszych kumpli. Wierz ty co. - powiedział z powagą Zayn.
-O i widzę, że też już wychodzicie. Nawet nie wiecie jak się cieszę. - powiedziałam z sarkazmem.- Domi spotkamy się potem ok?
-Jasne. - gdy powiedział wszyscy wyszli oczywiście bez Stylesa i Tomlinsona.
-A wy co kurwa czekacie na specjalne zaproszenie!? No już wynoście się!!!- wrzasnęła na nich i wtedy Lou do niej podszedł
-Licz się ze słowami gówniaro - tedy Lou podszedł do mnie  i przycisną mnie do ściany.
-To może ja już pójdę - powiedział Hazza i natychmiast wyszedł, a ja stałam i z przerażeniem patrzyłam na Lou.
-A teraz powtórz to co powiedziałaś przed chwilą - zamarłam nie umiałam odpowiedzieć mu na jego kazanie. - O widzę, że zapomniałaś. - i kiedy on chciał mnie uderzyć w policzek do pokoju wparował Zayn.
-Zostaw ją!!! - krzykną, a Lou puścił mnie. Momentalnie skuliłam się na podłogę płacząc.
-No i teraz widzisz że ze mną się nie zadziera!! - krzykną w moim kierunku Louis. Zayn usiadł koło mnie i przytulił a potem powiedział:
-Nie przejmuj się on normalnie taki nie jest.
-Normalnie czyli kiedy?
-Jak się nie... - i wtedy usłyszałam walenie do drzwi. Otworzyłam. Nie wiem czemu ale otworzyłam mu.
Wtedy on jakby nigdy nic rzucił mną na łóżko jak poduszką lub innym przedmiotem. Wtedy Zayn chciał podejść ale Louis go zatrzymał.
-Nie ruszaj się z miejsca albo jak to powiedziała moja koleżanka nie będziesz miał czym robić dzieci..- zamarłam. To ja tak powiedziałam. - Myślę że, się rozumiemy, a ty jeśli się dowiesz i mnie wsypiesz to już nie będziesz żyła.- i wtedy przypatrzyłam się w jego oczy. Nie były już takie same nie były szaroniebieskie tylko inne. Źrenice były większe, a ja się przeraziłam.
-Przepraszam i proszę wyjdź stąd.
Wtedy wstał i wyszedł, a ja zaczęłam płakać...








_________________________________________________________________________________
Dzięki za czytanie. Nie dodałabym go tak szybko bo miałam go dodać jutro no ale cóż niektóre osoby potrafią być takie uparte, że to się nie mieści w głowie.
PAMIĘTAJ!
czytasz=komentujesz

poniedziałek, 23 września 2013

Rozdział 5 - Że niby jak to?

Gdy weszłam do pokoju myślałam, że dostanę zawału. Wszędzie ale to wszędzie wlały się moje ubrania, w tym bielizna. Gdy przechodziłam przez pokój i rozglądałam się zobaczyłam czerwone, koronkowe stringi. Wzięłam je z obrzydzeniem do ręki i zaczęłam je dokładnie oglądać.
-I co podobają się wybrałem specjalnie dla ciebie. - powiedział z rozbawieniem w głosie.
-Styles ty niedorozwinięty seksualnie, idiotyczny dzieciaku coś ty mi tu narobił!!!-wybuchłam
-Czekaj jest tu jeszcze coś - schylił się a po chwili zakręcił na palcu czerwonym koronkowym, prawie przebijającym stanikiem.- Masz. Jak się przebierzesz to zawołaj - rzucił w moją stronę stanikiem
- Czekaj!!!-zawołałam na niego.
-Co czyżbyś chciała się w to przebrać przy mnie - powiedział to po czym oblizał swoje usta
-Nie tylko chciałabym ci powiedzieć jedną rzecz.-powiedziałam miłym głosem. A przynajmniej starałam sie.
-Słucham-odpowiedział mi
Podeszłam do niego i powiedziała mu tak
-Na jutro jesteś umówiony u seksuologa, a w bieliznę to sam się w nią przebierz ZBOCZEŃCU!!!- ostatnie słowo powiedziałam tak głośno, że reszta wbiegła do mojego pokoju, otwierając buzie ze zdziwieniem. W końcu jeden z nich raczył się odezwać
-Jacie co się tu stało. Jakieś tornado tu wparowało- powiedział Niall, a ja schowałam bieliznę za siebie żeby nikt jej nie zauważył, ale jednak nie udało się.
-Co tam tak chowasz pochwal się - powiedział Zayn i wtedy Harry zabrał głos
-No pokaż wszystkim co ode mnie dostałaś.
-Odwal się. Daj mi już święty spokój!!!! - wydarłam się na niego i wtedy Lou wyrwał mi z ręki bieliznę od Harry'ego
-U co my tu mamy - powiedział - Harry gdzie to kupiłeś??? Ja też chcę takie.
-Możesz je sobie wziąć ja ich nie chcę
-Oj nie, nie to prezent dla ciebie nie mogę sobie go przywłaszczyć - odezwał się
-Ej dobra to co się tu właściwie stało??
-Kurwa mam tego wszystkiego dosyć- wtedy wzięłam moją wielką walizkę i zaczęłam się pakować.
-Ej no coś ty An nie rób mi tego siostrzyczko. Nie opuszczaj mnie znowu.
-Że co kurwa?? To ja cię opuściłam?! Ty se jaja robisz?? to ty mnie opuściłeś a jedynym dla mnie wsparciem był Domi. I po tym wszystkim chcesz żebym tu została z wami? Chyba śnisz Liam.- mówiłam to z żalem i złością w oczach. Spakowałam się i wybiegłam z mojego pokoju.
-An poczekaj. Ej siostrzyczko. - wołał za mną Liaś
-Dobrze niech idzie nikt jej tu nie potrzebuje!-warkną Harry
-Odpierdol się ode mnie raz na zawsze!!! Co ja ci dupku zrobiłam co !! No powiedz a na zawsze zniknę z waszego życia-i nie czekając na jego odpowiedź otworzyłam drzwi.
Zastałam w nich Dmenico.
-Domi!!! - krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję - Co ty tu robisz, przecież miałeś przylecieć za tydzień?!-jeszcze raz rzuciłam mu się na szyję
-Ale przyjechałem wcześniej, nie cieszysz się?
No pewka, że się cieszę. Przecież to wspaniała wiadomość.
-No to fajnie. A po co ci ta walizka??
-Wyprowadzam się
-Że niby jak to????
- No tak to, mam już dość tego pojebanego Stylesa i reszty-powiedziałam to i nagle Harry odwrócił mnie do siebie mówiąc
-Jak ja jestem pojebany to ty jesteś sexsi.
-Zamknij się i nie mów tak do niej-odezwał się Domi- ona jest sexi tylko ty jesteś ślepy!!
-O i widzę Angeliko, że masz wybawiciela na białym koniu. Co już nie umież się sama odgryźć co??!! - zapytał drwiącym głosem
-Tego już za wiele - i w tedy Domenico podszedł do Harry'ego i z całej siły jebną mu w nos, że chyba się złamał, a ja patrzyłam ze strachem. Oczywiście Harry nie pozostawał mu dłużny i zaraz oddał. Wtedy ja zawołałam
-KURWA!!! No zróbcie coś bo się zaraz pobiją na śmierć.
Wtedy Lou i Zayn trzymali, Harry'ego a Liam i Niall, Domiego
Z mają małą pomocą zawlekliśmy ich do pokoi. Ja na polecenie Liama poszłam do Hary'ego. Weszłam do niego. Był nieźle wkurzony.
-Przepraszam to wszystko moja wina-wtedy spojrzał na mnie krzywo - Jeśli mam wyjść to nie ma problemu.
-Nie zostań, proszę - i właśnie wtedy pierwszy usłyszałam od niego słowo proszę. Nie powiem było to miłe.
-Mogę opatrzyć ci rany.
-Tak proszę.
Zabrałam się za opatrzenie jego ran. Nie miał ich wiele.
-AUĆ!!
-No nie ruszaj się.
Jesteś taka słodka jak jesteś poważna. - stwierdził
- Że co proszę. Przed chwilą mówiłeś,że nie jestem wam potrzebna a teraz stwierdzasz, że jestem słodka.
-Może udowodnię ci to w inny sposób.- wtedy nałożył na moich ustach delikatny pocałunek. Gdy przestał powiedziałam:
-Harry to było..-nie dał mi dokończyć
-Przepraszam.
-Jasne. Sory ale muszę to przemyśleć na spokojnie.
-Ok
Po czym wyszłam z jego pokoju i weszłam do łazienki. Starłam się plecami o drzwi i przyciągnęłam kolana do głowy
-Co to miało być...- pomyślałam sobie. Gdy tak sobie rozmyślałam ktoś zapukał do drzwi łazienki.
-Zaraz wychodzę-pozbierałam się i wyszłam.
Gdy stałam w drzwiach zobaczyłam Harry'ego z zaczerwionymi oczami. Czyżby płakał. Czyli taki ktoś jak on też ma uczucia. Ciekawe... - I znowu sobie pomyślałam...
                                                    CIĄG DALSZY NASTĄPI...





Dzięki za czytanie 5 rozdziału. /AN

rozdział 4 - Mało oryginalne Styles.

Obudziłam się o 10.00. Nie wiem jakim cudem ale zwlekłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Wyciągnęłam z garderoby taki strójhttp://i2.pinger.pl/pgr204/055e4e260026936751beae0c/8666cd139d.jpg ponieważ chociaż było lato Londyn nie należał do najcieplejszych miejsc w których chciałam przebywać, ale no cóż taka moja wola. Więc ubrałam się w to co sobie przyszykowałam, nałożyłam lekki makijaż, a włosy spięłam takhttp://www.img.likely.pl/photo/large/20120909/fryzura-do-szkoly-likely-pl-a7685b49.jpeg. Spięłam je tak ponieważ zawsze spinała mi ja tak moja mama.
Gdy się wyszykowałam zeszłam na dół wszyscy spali oprócz Liama.
-Ej może ich obudzimy- zaproponowałam-Ile to już można spać!
-Masz rację. To ja biorę Harry'ego i Niall'a, a ty weź Louis'a i Zayn'a. Zgoda??
-O nie. Z wielką przyjemnością obudziłabym Zayn'a ale wole budzić Harry'ego-powiedziałam
-Ok. Czyli wymiana.-powiedział trochę za strachem w głosie
-Nie bój się nikogo nie pobije-powiedziałam z uśmiechem. Poszłam najpierw obudzić Louis'a. Było trochę ciężko ale podołałam. Następny był Harry. Oj zemsta będzie słodka za ten pocałunek!!! - pomyślałam. Weszłam do niego do pokoju muszę przyznać,że był całkiem fajnie urządzony. Więc podeszłam do niego z markerem i bitą śmietaną. Na twarzy narysowałam mu wielkiego kutasa a obok niego polałam bitą śmietaną. Wyglądało jakby, nie nie mogę tego powiedzieć. To było po prostu zabawne. Gdy prostownica rozgrzała się do odpowiedniej temperatury (tak miałam też prostownicę), zaczęłam prostować mu włosy. To było trudne ale dałam radę. Gdy skończyłam moje dzieło popatrzyłam na nie z dumą. Pozbierałam dowody zbrodni i spoglądnęłam na niego jeszcze raz. Czegoś mi tu brakuje, Tylko czego? Tak już wiem!-pomyślałam. Zeszłam po cichutku do kuchni i wzięłam z zamrażalki cztery kostki lodu. Z powrotem weszłam do jego pokoju i położyłam mu kostki na kroczu. Szybko się rozpuściłam. Szybkim krokiem weszłam do kuchni a tam zastałam wszystkich no oczywiście bez Harry'ego ale to był szczegół.
-Coś taka wesoła-zapyta Naill
-Gdzie jest Harry - zapytał z powagą Liam- miałaś go obudzić-Wtedy wróciła mi powaga i odpowiedziałam
-Ciężko było mi go dobudzić ale mi się udało. Powiedział że zaraz przyjdzie.
Gdy to powiedziałam po pokoju Harry'ego rozległ się krzyk;
-KURWA!!! Co to ma być!!!???
I w pewny momencie wybuchnęłam śmiechem. Ale gdy zszedł na dół myślałam że, pęknę ze śmiechu wyglądał jak pacan. Najchętniej bym go do cyrku posłała nadawałby się idealnie. Chłopcy też zaczęli się hihrać.
-Nie śmiejcie się ze mnie!!!- rykną z całej siły i wtedy wszyscy ucichli, oczywiście oprócz mnie. J nadal się po cichu hihrałam- Więc to twoja sprawka!!!
-Co!!! To moja wina, że nie umiesz zdążyć do łazienki. Chyba że, to jest to co masz na twarzy?- droczyłam się z nim.-Jeśli tak to musisz opanować swojego przyjaciela.
Powiedziałam to z udawaną powagą.
-Licz się ze słowami ty mała ...-nie dokończył bo mu przerwałam
-Aha, czyli najpierw mnie całujesz, a teraz chcesz nazwać gówniarą!! Mało oryginalne Style's.
-Dość!!-nasze kłótnie przerwał krzyk mojego brata - Angela co się z tobą stało nigdy taka nie byłaś.
-Nie wiem. - odpowiedziałam mu.
-Za karę będziecie sami z Harrym sprzątać cały dom.
-Co a ja za co?!-zapytał się ze zdziwieniem Harry
-Harry jakby nie patrzeć to ty też się do tego przyczyniłeś. - odpowiedział mój kochany braciszek. Ja już postanowiłam siedzieć cicho bo wiedziałam, że Liam i tak postawi na swoim. - To zaczynacie o `12.00 bo w tedy nas nie ma. ZROZUMIANO?- zapytał
-Tak - odpowiedzieliśmy chórem z Harrym.
-Ciesze się a teraz idźcie do siebie. Pa
-Pa kochany braciszku- odpowiedziałam z sarkazmem i wtedy Harry pierwszy raz zaśmiał się z mojego żartu
-Ej tylko bez sarkazmów mi tu zgoda?- zapytał
-Nie! - odpowiedziałam ze śmiechem pokazując mu język na co on się zaśmiał.
Gdy weszłam do pokoju to co tam zastałam dobiło mnie...







I MAMY ROZDZIAŁ 4. MAM NADZIEJĘ ŻE SIĘ PODOBAŁ.

niedziela, 22 września 2013

rozdział 3 - Lok odrośnie, a twoje słowa wciąż bolą

...oczami Domenico...
To co zobaczyłem dobiło mnie. Dom był w kompletnym bałaganie. Wszystko łącznie z meblami było porozrzucane. Jakim cudem mnie to nie obudziło... - pomyślałem.Na stoliku widniała tylko kartka na której pisało:
Lepiej uciekaj gdzie pieprz rośnie, chyba że chcesz aby coś stało się tobie i twojej kochanej kuzynce An. Myślę że, nie. Nikomu o tym nie mów, nie znasz mnie i nigdy nie poznasz...
Usiadłem na łóżku roztrzęsiony tym co się stało gdy doszło do mnie to, że muszę uciekać. Zamówiłem bilet do Sherped's Bush. Najbliższy cztery godziny. Szybko spakowałem najpotrzebniejsze rzeczy do walizki. Nie zawiadomiłem An, że przyjeżdżam wcześniej. Chciałem zrobić jej niespodziankę. Tak więc spakowałem się, kupiłem bilet przez internet i zbierałem się do wyjścia bo prze de mną długa droga. 
...w tym samym czasie oczami Angeliki...
Liam wołał mnie na kolację. Nie chciało mi się zejść i jeść w ich towarzystwie ale to by było nie grzeczne z mojej strony więc zeszłam. Zobaczyłam ich wszystkich przy stole i sztucznie się uśmiechnęłam. Po czym powiedziałam:
-Hej kto gotował bo nie chciałabym się otruć- czujecie ten sarkazm. Liaś mi odpowiedział:
-Nie martw się siostrzyczko ja gotowałem. - powiedział z uśmiechem który odwzajemniłam. Usiadłam przy stole i zobaczyłam nałożone dla mnie danie. Było to spaghetti z sosem pomidorowym. Wyglądało smacznie. Jeszcze raz popatrzyłam na stół. 
-Jedz bo ci wystygnie- powiedział Lou
-Tak już jem ale czegoś mi tu brakuje.-odpowiedziałam mu
- A mianowicie czego?-zapytał Zayn
-Mojego kubka, który dostałam od Domenico na urodziny. Jak zauważyłam wszyscy macie swoje ulubione kubki, a ja zostałam przy tej durnej filiżance. Wiecie coś na ten temat?-Zapytałam ze złością i spojrzałam wrogo na Harry'ego, który o mało co nie pękł za śmiechu.
-Więc to ty?!- zwróciłam się do niego prawie wybuchając
-Co ja?- zapytał z dziwną miną
-Co zrobiłeś z moim kubkiem? Gadaj- reszta przysłuchiwała się naszej głośnej wymianie zdań z powagą i strachem, że w końcu się pobijemy .
-Chodzi ci o ten- podniósł mój rozbity kubek z dziwnym uśmiechem. A ja powiedziałam ze złością i łzami w oczach
-Ty debilu czy ty jesteś normalny. Sory przecież wszyscy wiemy że jesteś nienormalny, ale żeby niszczyć komuś pamiątką po kimś dla niego ważnym, to trzeba być dupkiem bez uczuć. Jak cię rodzice wychowali-bezmyślnie palnęłam ostatnie ale po chwili byłam z niego dumna.
-Gdybyś nie obcięła mi loka nie rozbiłbym twojego kubka- powiedział z dumą
-Jakbyś nie nazwał mnie gówniarą to bym ci tego zasranego loka nie obcięła. Lok odrośnie, a twoje słowa wciąż bolą. To, że jestem od ciebie młodsza nie znaczy, że możesz mnie tak nazywać!!!-odpowiedziałam ze złością po czym dodałam- To bolało wiesz i to bardzo- to powiedziałam nieco milej ale tylko trochę
-Przepraszam po prostu mnie zdenerwowałaś tym krzyknięciem do ucha- powiedział ze skruchą, a ja się nieco wzruszyłam- To co zgoda?- zapytał słodką miną
-Chyba żartujesz, nie po tym co mi zrobiłeś. Nie po tym jak bez uczuciowo rozbiłeś mój kochany kubek.-odpowiedziałam mu ze zdziwieniem.
-Zaintrygowała mnie twoja odpowiedź- powiedział po czym się do mnie zbliżył
-O co ci chodzi?-powiedziałam z dziwną miną. Po moich słowach zbliżył usta do mojego ucha i powiedział.
-Proszę wybacz mi. Odkupię ci taki sam tylko mi wybacz.-gdy to powiedział cmokną moją szyję i cofną się ale tylko trochę,że dystans między nami był na jakieś 5 cm
-Nie łudź się bo ci nie wybaczę, a kubek i tak musisz odkupić- powiedziałam już milej
-Nawet teraz-powiedział po czym złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Sama się sobie dziwie ale oddawałam pocałunek. Dopiero kiedy wsuną mi jego język  do gardła ocknęłam się, odepchnęłam na niecały centymetr, ale jego usta nadal dotykały moich. Wtedy się nieźle wkurwiłam i kopnęłam z całej siły kolanem w jego krocze. Zwijał się z bólu po czym dodał komentarz do mojego zachowania.
-Czyś ty zwariowała!!!-rykną na mnie po czym dodał- To ja cię tu ładnie przepraszam a ty kopiesz mnie w krocze!!! Ładnie to tak?!
-No ładnie! A czy to ładnie całować dziewczynę która tego nie chcę??NO ODPOWIEDZ!!!-ryknęłam na niego tak głośno, że reszta aż zatkała uszy
-Myślałem że, tego chcesz- odpowiedział ze smutną miną
-To nie myśl!!!!!. Juro chcę widzieć nowy kubek! KAPISHI!!
-Tak-odpowiedział tak cicho, że prawie go nie słyszałam
-Co mówiłeś!-głośno powiedziałam, ale nie rykłam
-TAK/!!!!- tym razem to on rykną- kapuje
-Cieszę się. A teraz nie drzyj się tak bo wszyscy ogłuchniemy.-powiedziałam z triumfalnym uśmieszkiem po czym poklepałam bo po policzku widząc w nim zmieszanie
-Ale..-nie dałam mu skończyć bo wyszłam z salonu i weszłam  po schodach wchodząc do mojego pokoju. Umyłam się i położyłam się spać
-No pierwszy dzień nie był taki zły zobaczymy co czas przyniesie- pomyślałam po czym zamknęłam powieki i zasnęłam...







I jest rozdział trzeci czekam na komentarze.

sobota, 21 września 2013

Rozdział 2. - To chyba twoje?

...oczami Domenico....
I odleciała... Nie odpisałem jej na SMS-a. Nie mogłem tego zrobić. Tak bardzo mi jej brakuje, przecież była dla mnie jak siostra.
Wracałem samochodem z Warszawy do mojego mieszkania, w Kłodzku. Trasa była nudząca, zwłaszcza, kiedy nie mogło rozweselić mnie gdakanie mojej kuzynki słowami daleko jeszcze?. Gdy przejeżdżałem przez Łódź dostałem SMS od An.
Już doleciałam. Bardzo cieszę się, że zamieszkam z Liasiem, ale nie cieszę że zamieszkam z nimi. Przecież wiesz, że ich nie lubię.
Odpisałem jej szybko:
Dobrze wiem An. Nie przejmuj się nimi, po prostu bądź sobą. Jeśli ci się coś stanie, pamiętaj, zabiję tego, kto ci to zrobił.
...oczami Angeli...
Dostałam odpowiedź. Szybko napisałam mu, żeby jak dojedzie, był na Skype. Nagle ktoś zawołał, że wysiadamy. Od razu rozpoznałam ten ohydny głos. Był to Louis. Gdy wysiadłam z samochodu, ujrzałam piękną willę http://www.tapeta-willa-palmy-basen.na-pulpit.com/zdjecia/willa-palmy-basen.jpeg . Moja  mina była bezcenna.
-An. Zamknij buzię, bo ci mucha wpadnie.-usłyszałam chichoty. Szybko się odwróciłam i chłodnym głosem powiedziałam
-A wy co się tak cieszycie???!-zamarli, gdy to powiedziałam. Widok ich twarzy mogłabym sobie odtwarzać 24/7 lecz zdałam sobie sprawę, że trzeba wejść do domu. Gdy weszłam, przedpokój był mały, ale przewiewny. Kuchnia wyglądała tak:http://img.projektoskop.pl/044willa5.jpg, a obok niej znajdował się salon (na zdjęciu można go dojrzeć). Liam powiedział:
-Harry zaprowadzi cię do twojego pokoju- moja mina wskazywała WTF? albo Za jakie grzechy? Harry tylko lekko się uśmiechnął. Weszliśmy na górę i otworzył mi drzwi do mojego pokoju. Był piękny. Miał łososiowe ściany, wielkie łóżko i wyjście na taras. Jednak nie było w nim szafy. Trochę się zdziwiłam. Wtedy Harry uświadomił mi, że wejście do mojej garderoby znajduje się po drugiej stronie od drzwi mojego pokoju.
-OK - powiedziałam i popatrzyłam na niego wzrokiem żeby już wyszedł. Jednak on nie skapnął się On jest jakiś nie kumaty??? Pomyślałam. Wtedy on powiedział
-Fajnie, że ci się podoba. - po czym położył się na moim łóżku i spoglądał na mnie z dziwną miną. Wtedy ja podeszłam i położyłam się koło niego. Po czym szepnęłam do jego ucha:
-Sory ale musisz już WYJŚĆ!!!! - ostatnie słowo powiedziałam tak głośno, że prawie zleciał z mojego łóżka, a ja popatrzyłam na niego z wrogą miną. Harry odwrócił się na pięcie i wyszedł. Gdy  rozpakowałam potrzebne rzeczy, wyszłam z pokoju i usłyszałam jak Harry mówi do Liama":
-Stary, twoja siostra jest jakaś stuknięta!- ja tylko wsłuchiwałam się w jego słowa z obrzydzeniem
-O co ci chodzi? - spytał mój kochany braciszek.
-O to, że prawie ogłuchłem przez nią na jedno ucho! 
Liam mnie wtedy zauważył i powiedział:
-Czy to prawda An?
-Nie musiałabym się wydzierać, gdyby od razu wyszedł, a nie kładł się na moje łóżko, nie wiem w jakim celu nie chcę wiedzieć- odpowiedziałam groźnie,. Wtedy Harry krzyknął na mnie:
- To po co patrzyłaś na mnie takim wzrokiem!!!!
- Po to żebyś wyszedł debilu!!!!!!!!!
-Ja nie jestem debilem gówniaro- gdy to powiedział od razu się we mnie zagotowało. Mimo że byłam od niego młodsza nie powinien mnie tak nazywać. Szybkim krokiem do niego podeszłam, zabierając z blatu ostre nożyczki. Podeszłam do niego miał zamknięte oczy, nie wiem dlaczego ale skorzystałam z okazji. Chwyciłam jeden z jego loków i szybkim ruchem odcięłam go. Gdy tylko usłyszał ciach otworzył oczy, powiedziałam:
-To chyba twoje - podałam mu jego lok, dając mu do zrozumienia, że mnie nie nazywa się gówniarą. Odwróciłam się na pięcie i odeszłam do pokoju. Gdy otworzyłam drzwi, na moim łóżku siedział Louis. Wstał i powiedział:
-Podoba ci się pokój? - 
- Tak jest całkiem ładny. A teraz wyjść, chyba że chcesz, abym zrobiła ci to, co zrobiłam Harry'emu.- spojrzał na mnie z dziwną miną, a ja kontynuowałam - NIE cieszę się, a teraz wyjdź.- wyszedł, a ja otworzyłam mój laptop i weszłam na Skype. Zauważyłam, że Domenico jest dostępny. Więc zadxzwoniłam do niego. Szybko odebrał
... Oczami Domenico...
Kiedy już wróciłem do Kłodzka, odpaliłem kompa i włączyłem Skype. Musiałem troszkę poczekać aż się zaloguję. Nagle zadzwoniła do mnie Angela. Wyglądała na ostro wkużoną:
- Cześć An. Cio sie stało? - zapytałem
- A nic. Wkużają mnie te pedały, a najbardziej Harry. Szkoda że nie ma cię teraz ze mną.
- Że niby jak to! Dlaczego?
- Harry nazwał mnie gówniarą, a wiesz jak nie lubię, jak mnie ktoś tak nazywa  
- Oj to ma gościu przesrane - odpowiedziałem ze złością na twarzy.
- Masz rację. Obcięłam mu jednego loka. Wyobraź sobie jego minę, kiedy mu go podałam.-powiedziała z rozbawieniem'
- Ha! Jego mina musiała być zabawna- powiedziałem ze śmiechem. Rozmawialiśmy jeszcze długo, gdy nagle Liam wezwał ją na kolację. Wtedy się rozłączyła, mówiąc, że będzie jutro. Poszedłem zamówić pizzę. I studiowałem angielski. Zasnąłem. Miałem dość ciekawą wizję, gdzie ja wraz z Harrym byliśmy na ringu bokserskim. Rano obudziłem się i nie mogłem uwierzyć w to co zobaczyłem....







Koniec rozdziału drugiego. Proszę zostawiać komentarze.